piątek, 25 kwietnia 2014

Od Virto de Rain

CD Mocci

Przez chwilę milczałem, czując na sobie uważne spojrzenie Mocci, co sprawiło, że aż się wzdrygnąłem. Dokładnie wiedziałem co powinienem zrobić po jej śmierci, jednakże nie byłem do końca pewien, czy powinienem jej o tym mówić... Wbrew pozorom dopuszczałem do siebie wszystkie możliwe scenariusze, nie odrzucając żadnego. Mimo wszystko z niektórymi rzeczami po prostu trzeba się pogodzić zawczasu... Tyle tylko, że taką rzeczą na pewno nie jest i nigdy nie będzie śmierć Mocci. Po raz pierwszy w życiu tak strasznie się bałem... Mimo iż nekromancja jest bezpośrednio związana ze śmiercią, która zatem jest częścią mojej natury, to jednak nigdy nie zdawała mi się ona tak czarna i odległa...
-Zrobię to samo, co ty.-odparłem, wbijając wzrok w przeciwległą ścianę, choć tak naprawdę było za ciemno, żebym mógł ją dostrzec.
-Vito!-uniosła się, a w jej głosie dało się wyczuć przerażenie. Mimo wszystko postanowiłem być konsekwentny w swoich decyzjach.
-Wdowie Wzgórze...-cicho wymówiłem tę nazwę. -Jeżeli umrzesz, to pójdę tam. Jeden mały krok i znów będziemy razem...
-Przecież są jeszcze dzieci, zapomniałeś o nich?-oburzyła się, a jej oczy zabłyszczały groźnie.
Parsknąłem.
-Coelsho mnie nienawidzi, a Castiel... Podejrzewam, że Castiel też. Nie mam z nim żadnego kontaktu...
-Chyba w to nie wierzysz!-zawołała.
W dezaprobacie pokręciłem tylko głową i zamilkłem. Po chwili jednak znów postanowiłem się odezwać.
-A ty?-spytałem, zwracając ku niej wzrok.
Wyglądała na lekko zaskoczoną.
-Co ja?spytała, najwyraźniej nie rozumiejąc o co mi chodzi.
-Mam zdolności nekromancji, wiesz o tym, prawda?
Powoli, ledwo zauważalnie skinęła głową. Nabrałem powietrza z zamiarem dalszego mówienia.
-O śmierci każdy z nas wie w zasadzie tyle co nic, ale niektórzy tacy jak ja mają o niej minimalnie większą wiedzę. Na krótko po śmierci potrafię zobaczyć ducha zmarłego, a w miejscu gdzie miała miejsce śmierć czuję aurę osoby, która tam wyzionęła ducha. Czasem mogę przywołać duszę na krótką chwilę zza światów, ale niemalże nigdy nie udaje się z nią skontaktować na zasadzie rozmowy, najczęściej po prostu wyczuwa się obecność, rzadziej dodatkowo widzi. Chodzi mi o to, że moje zdolności pozwoliły mi zaobserwować i zrozumieć jedną istotną rzecz. Dusze po śmierci mają wybór. Mogą pójść w nieznane, tak naprawdę nikt nie wie gdzie, ale w każdym bądź razie w zaświaty, albo... albo zostać na Ziemi, by opiekować się i strzec bliskich. Jest dużo koni w tym stadzie, za którymi chodzą najbliżsi... W Stadzie Błękitnego Księżyca na przykład za Gają i Lili na każdym kroku podążał Preston... Nie chciał opuszczać partnerki i córki, więc został tu, na Ziemi. A ty?-wbiłem w nią czujne spojrzenie. -Co ty zrobisz?

Mocca?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz