piątek, 25 kwietnia 2014

Od Dęblina

CD Miriam

Poczułem zalewającą mnie nagle falę ekscytacji. Zgodziła się! I to nawet bez typowego dla niej szemrania i złośliwości, czego nie spodziewałem się już zupełnie... Ruszyłem żwawym kłusem, a klacz za mną. Nie minęła jednak chwila, gdy zwolniłem. Jakoś niezręcznie było mi iść przed nią, poza tym to nie przystoi gentelmenowi, a przecież chcę wywrzeć na niej jak najlepsze wrażenie... Tak więc zwolniłem i zaczekałem aż się zbliży na odpowiednią odległość, a kiedy już się ze mną zrównała i obdarzyła wyjątkowo pięknym uśmiechem, ruszyliśmy zgodnym kłusem. Mój wzrok co chwila błądził ku jej sylwetce, tak majestatycznie się poruszającej... Za nic nie mogłem się powstrzymać, ale to chyba nic złego? Przecież ja tylko patrzę...

Miriam? Nie ma weny, a jeszcze rano była ;_;

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz