CD Slayer'a
Przyjrzałam się ogierowi. Może nie był specjalnie gruby, ale trochę się mu przytyło od czasów gdy widziałam go po raz ostatni.
-Racja - odparłam, przyznając mu tym samym rację
Spojrzał się na mnie z wyrzutem, jakby liczył, że powiem coś innego, że zaprzeczę. Ja zawsze lubiłam się z kimś zgadzać.
-No co? - spytałam, jakby nie widząc problemu - Pytasz no to
potwierdzam. Ech, nie obrażaj się już. Może przejdziemy się po Alei
Niebios? - powiedziałam, zmieniając temat.
Nic nie odpowiedział. Wydawał się być 'obrażony' albo w gruncie rzeczy
po prostu dobrze udawał. Trąciłam go pyskiem w szyję i rzekłam:
-No weź się mi tu drogi Gammo nie fochaj. Chodźmy już - poleciłam
Slayer? No i wena poszła...w las :-;
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz