CD Scolle
-Ja? Wymówki? - zrobiłem teatralną 'niewinną' minę - Chyba się
pomyliłaś. To nie ten adres - zaśmiałem się jeszcze, czując, że wracają
mi już moje siły. Miałem ochotę pobiegać, skakać do nieba, wierzgać w
drzewa i ogółem szaleć...przez 5 minut, potem znowu się zmęczę.
-Ja się nigdy nie mylę! - zawołała, patrząc się na mnie dumnie - Raczej ty się mylisz.
Nie chciałem tracić czasu, chciałem cwałować przed siebie!
-Wróciły mi siły - zmieniłem temat - Czas na szaleństwo... Berek! -
zawołałem, trącając klacz pyskiem w szyję. Sam zacząłem galopować
dookoła niej.
Chwilę stała jak wmurowana a po chwili westchnęła:
-Jaki ty dziecinny....
Ale ruszyła za mną, swoim wolnym cwałem. Dogoniła mnie bez problemu, tak
jak i sądziłem. Trzepnęła mnie ogonem po pysku i szepnęła, cichym i
słodkim głosem:
-A teraz gonisz ty!
Pokręciłem głową, biegnąc za nią.
Minęło 5 minut. Znowu dyszałem i myślałem, że serce wyleci mi z ciała,
tak bardzo się zmęczyłem. Scolle chyba też, ale nie dawała po sobie tego
poznać.
-Zmęczona? - spytałem z uśmiechem
Scolle? Jak to? xd
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz