CD Kyi
-Chce ci się tu dalej siedzieć?-zapytałem klaczy-Osobiście już mi się tu nudzi.
-W sumie, to nie jest tak fajnie. Wracamy do jaskini?-zaproponowała.
-Tak. Nie mam dzisiaj już na nic ochoty-westchnąłem ruszając ochoczo kłusem. Kyi od razu mnie dogoniła.
-Ej, gdzie ci się tak spieszy, co?-szturchnęła mnie.
-Nie wiem-przekrzywiłem łeb-Kyi, dlaczego jest tak dziwnie?-zmieniłem temat.
-Nie rozumiem-zdziwiła się obrzucając mnie spojrzeniem, jakbym co najmniej zwariował.
-Wszystko jest takie jakieś nijakie. Kiedy kogoś się traci, to boli. A
kiedy ktoś jest, to go nie doceniamy. A jak ktoś jest ważny, a nie jest
'nasz', to jest tak samotnie. Jest lepiej, gdy go nie ma. Dlaczego?
-Nowel, naprawdę, nie mam siły na takie rozwodzenie się o niczym. Takie jest życie i już-przewróciła oczami.
-Dzięki, przyjaciółko-burknąłem, przyspieszając...
Kyi?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz