CD historii Pride
Klacz na pierwszy rzut oka wydawała się miła i wręcz zabawna. Uśmiechnęłam się delikatnie do niej.
-Nic nie szkodzi. I nie myśl, że jestem z typu koni tych wrednych. Potrafię porozmawiać- od razu ją poinformowałam, bo nie chciałam by zwracała się jak do jakieś mego złośliwej klaczki.
Klacz kiwnęła głową zrozumiale.
-Czy lubię być w towarzystwie? Zależy kiedy i czy mam humor. Wiesz... jak to poranne fochy- zaczęłam mimowolnie się uśmiechać- Ale rozmowy z inną osobę nie odmówię. Taki w ogóle to jestem Heaven- przedstawiłam się.
-Pride, myślałam, że bardziej ignorujesz konie- lekko zdziwiła się.
Przekręciłam oczami.
-Powiedziałabym ostrzej... Durne plotki- odwróciłam głowę i skubnęłam trawy, która jeszcze była przemoknięta rosą.
<Pride? Mi tam wena długo nie gaśnie ;)>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz