CD Miriam
Przez chwilę nie mogłem skojarzyć o co jej chodzi. Dopiero po krótkim czasie się zorientowałem.
-Dziękuję...-odparłem nieco zaskoczony. -Tobie też życzę wszystkiego dobrego.
Uśmiechnęła się.
-Dzięki.
Schyliłem się i zacząłem leniwie skubać trawę. Nic nie przebije smaku tej wiosennej... Ładna dla oka i przyjemna dla podniebienia. Klacz poszła za moim przykładem i również zaczęła powoli podgryzać najbliższe kępki. Spojrzałem na nią z ukosa, pilnując, by przypadkiem nasze spojrzenia się nie spotkały. Na nic takiego się nie zanosiło, bo Miriam była widocznie zamyślona. Po krótkiej chwili zorientowałem się, że coś jest ze mną nie tak. Tak, zdecydowanie coś mi tu nie grało. Kilkukrotnie przyłapałem się na tym, że śledzę każdy ruch klaczy, wyłapuję wzrokiem każdy powiew wiatru, targający jej grzywę i tak często spoglądam w jej oczy... W mojej głowi cichutko zaczął się sprzeciwiać jakiś wątły głosik "Halo, halo, Dęblin, nie zagalopowuj się! Masz przecież partnerkę, jesteś szczęśliwy...". Mimo wszystko nie potrafiłem oderwać wzroku od klaczy. Była tak niesamowicie ładna, zgrabna i miała tak ciekawy charakter...
W tym momencie spostrzegłem, że i ona patrzy na mnie. Wyglądało to tak, jakbym teraz to ja się zamyślił i nieświadomie przeniósł na nią swoje niewidzące spojrzenie.
-Halo, Ziemia do Dęblina!-usłyszałem jej rozbawiony głos.
Uśmiechnąłem się i gwałtownie pokręciłem głową.
-Wybacz, zamyśliłem się...-odparłem, nieco speszony.
-Zauważyłam.-uśmiechnęła się.
-Słuchaj...-zmieniłem temat, patrząc na nią łagodnie. -Może chciałabyś pójść ze mną na spacer? Nie chodzi mi tu o zwiedzanie terenów, tylko o... o zwykły spacer, chociaż zwiedzanie też przy okazji zaliczysz.-uśmiechnąłem się niepewnie. -Jest tutaj takie jedno miejsce, do którego chciałbym cię zabrać, nazywa się Aleja Róż... To co? Dasz się wyciągnąć?
Miriam?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz