piątek, 25 kwietnia 2014

Od Scolle

CD Slayer'a


-Może kiedyś doczekasz się więcej zgody z mojej strony - powiedział tajemniczo Slayer. Przyjrzałam się jego oczom. Ciemne ślepia przyglądały mi się z czujnością ale i z łobuzerskim błyskiem w oku. Wydawał mi się być z charakteru takim wiecznym źrebakiem. Podobno u ogierów to częste zjawisko... Postrzegane nawet za zaletę. W sumie, ja też czułam się wieczną małą klaczką, która nade wszystko kochała biegać. Wcale więc mi to nie przeszkadzało.
-Odpocząłeś? - spytałam, widząc, że zapadła cisza
-Obawiam się, że jeszcze nie - odparł grzecznie na moje pytanie - Może odłożymy resztę biegania na jutro? Ściemnia się - rzekł, patrząc w ciemne niebo.
Podrzuciłam głowę do góry, patrząc w niebo. Wcale nie było aż tak ciemno. Nawet jeśli jest już prawie noc, to co z tego? Czy nie przyjemniej jest biegać nocą, gdy nikogo nie ma niż rano bądź w południe kiedy będzie tu masa koni?
-O nie, nie wywiniesz się - odpowiedziałam mu z uśmiechem - Żadnych wymówek! Musisz wreszcie o siebie zadbać!

Slayer? Nie musisz, moja już wróciła (chyba)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz