CD Slayer'a
Spojrzałam na niego. Trochę się zmęczyłam, to fakt. Ale nie na tyle, aby się przyznawać przed nim.
-Chciałbyś - zaśmiałam się
-To dlaczego nie chcesz już biegać? - spytał się chytrze, uśmiechając
się. Poczułam motylki w brzuchu. Parę razy w życiu je czułam, ale nigdy
nie było to nic poważnego. Zakręciło mi się w głowie.
-Niee wiem... - powiedziałam słabo. Nie wiem dlaczego, kręciło mi się
coraz bardziej w głowie. Nie mogłam też oderwać spojrzenia od pięknych
oczu Slayer'a. Coś w nich było, co sprawiło...że się chyba zakochałam.
Ale nie jestem jego godna, ja jestem zwykłą klaczą a on ogierem Gamma.
Widząc, że chwieję się na nogach, stanął obok mnie abym miała go za podpórkę.
-Co jest? - spytał zatroskany
Wzięłam głęboki oddech. Slayer jest dla mnie przyjacielem. Tylko
przyjacielem. Zawsze będzie tylko przyjacielem. Scolle, teraz uspokój
się. Masz dalej być tą którą jesteś. Poczułam się lepiej.
-Już dobrze, chodźmy gdzieś - powiedziałam, jakby od niechcenia
Slayer? Moja wena to taka małpa, że czasem jest a po chwili znika... ;-;
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz