Zima! To to co kocham zaraz po wiośnie! Wszędzie biało i mroźnie. Piękne
jeziora, rzeki pozamieniały się w ślizgawki, gałęzie drzew uginają się
pod ciężarem świeżego, białego puchu....Tereny wyglądają wtedy jeszcze
niezwyklej, chociaż pewnie i bez tego prezentują się ślicznie. Ach,
zima! Moja pierwsza zima na wolności! Z dala od zgiełku życia u ludzi, z
dala od ludzi, od ciepłych boksów. Nie tęsknie za tym co było. Tęsknie
tylko za Maćkiem. To jedyny człowiek, który mnie rozumiał i cenił. Ja
wierzyłam w niego a on we mnie. Ciekawe co słychać u Jaspera albo
Wiary.... Pamiętają mnie? Traktowałam ich jak przyjaciół, wiedzieli
sporo o mnie a ja o nich. Jednak czy to była przyjaźń? Sama nie wiem.
Zamyślona, z głową w chmurach jak zwykle wędrowałam. Oczywiście, nie uważałam, tak wpatrywałam się w niebieściutkie niebo.
Nagle zderzyłam się z kimś. Poczułam, że czerwienię się na całym ciele w ognistą czerwień. Jak mi wstyd!
Wpadłam na siwą, ciemnosiwą klacz. Była wysoka, szła z uśmiechem na
pysku. Optymistka - pomyślałam. Ach, jak ja chciałabym taka być.
-O, przepraszam.... - powiedziałam - Nie zauważyłam Cię...
-Nic się nie stało. Bywa - odparła, przyglądając mi się ciekawie - Ty
jesteś ze stada Mysterious Valley, tak? - zadała mi pytanie
Kiwnęłam głową.
-Jestem Pride - siwa przedstawiła się
-A ja się nazywam... Niebieska... - rzekłam nieco nieśmiało, wstydząc się, że mam takie głupie imię.
Pride?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz