CD. Mystic'a
-Zdążyłam zauważyć.- odparłam z lekkim uśmieszkiem, błąkającym mi się na wargach.
-A Ty się nie napijesz?- zaindagował ogier.
-Nie, dziękuję. Jak na razie nie jestem spragniona.
- W takim razie możemy już ruszyć dalej. Tylko niech to nie upieraj się przy Woskowym Lesie.
-Zgoda. czyli rozumiem, że tym razem mogę także wybierać?- upewniłam się.
-Oczywiście.- potwierdził ogier.
-W takim razie proponuję miejsce,w które najczęściej chodziłam z Vendelą, gdy była jeszcze źrebakiem....- odrzekłam tajemniczo.
-Mogę wiedzieć jak brzmi jego nazwa?- dociekał.
-Jest to miejsce, w którym dół jest idealnym odbiciem góry. - opisałam je.
-Masz na myśli Aleję Niebios?- spróbował Mystic.
-Zgadłeś!- wykrzyknęłam uszczęśliwiona.
-Ruszajmy więc.- to mówiąc wyszedł z wodopoju i zaczął się otrzepywać z kropelek wody.
-Ja już jestem gotowa.- powiedziałam, chwytając kilka cieniutkich pasm światła i układając je w obraz, który miał symbolizować moje obecne emocje, czyli m.in. wielkie szczęście i coś, czego nie doświadczyłam nigdy wcześniej i nie potrafiłam nazwać.
< Mystic, Twoja kolej..
poniedziałek, 19 stycznia 2015
Od Vendeli von Meteorite
CD. Mystic'a
-Dobra, to najpierw załatwimy sprawę z moją nogą, bo chcę już mieć tę głupotę z głowy, a później wyciągnę z Ciebie tę informację.- to mówiąc, zaczęłam się powoli zbliżać do wejścia.
-To nie jest głupota, tylko poważna rzecz.- stwierdził ogier.
-Taaa, jakbym sama nie potrafiła określić, co się z nią stało....- westchnęłam, wchodząc do środka, a Mystic za mną.
-Meggie, jesteś tutaj?!- zawołał.
-Tak, już idę!- odkrzyknęła szamanka, a po paru sekundach pojawiła się z fioletową flaszeczką, wypełnioną jakąś maścią.
-Witaj, Meggie.- przywitałam ją.
-Witajcie, co was tutaj sprowadza?- zaindagowała.
Spojrzałam przelotnie na towarzyszącego mi samca i wyjaśniłam, czując się trochę głupio:
-Podejrzewam, że skręciłam sobie kostkę, uciekając przed ludźmi, ale...- zaczęłam, ale ona mi przerwała:
-Mystic, nalegał, abyś się upewniła?- dokończyła za mnie.
-Zgadza się.- potwierdziłam.
-I miał rację.
-Meggie, proszę, Ty też ...- westchnęłam błagalnie.
< Meggie, kontynuuj, proszę.>
-Dobra, to najpierw załatwimy sprawę z moją nogą, bo chcę już mieć tę głupotę z głowy, a później wyciągnę z Ciebie tę informację.- to mówiąc, zaczęłam się powoli zbliżać do wejścia.
-To nie jest głupota, tylko poważna rzecz.- stwierdził ogier.
-Taaa, jakbym sama nie potrafiła określić, co się z nią stało....- westchnęłam, wchodząc do środka, a Mystic za mną.
-Meggie, jesteś tutaj?!- zawołał.
-Tak, już idę!- odkrzyknęła szamanka, a po paru sekundach pojawiła się z fioletową flaszeczką, wypełnioną jakąś maścią.
-Witaj, Meggie.- przywitałam ją.
-Witajcie, co was tutaj sprowadza?- zaindagowała.
Spojrzałam przelotnie na towarzyszącego mi samca i wyjaśniłam, czując się trochę głupio:
-Podejrzewam, że skręciłam sobie kostkę, uciekając przed ludźmi, ale...- zaczęłam, ale ona mi przerwała:
-Mystic, nalegał, abyś się upewniła?- dokończyła za mnie.
-Zgadza się.- potwierdziłam.
-I miał rację.
-Meggie, proszę, Ty też ...- westchnęłam błagalnie.
< Meggie, kontynuuj, proszę.>
Od Mystic`a
CD Alestrii von Meteorite
Kiwnąłem głową, zamyślając się na chwile.
-Może jednak pójdziemy w inne miejsce. Może Wodopój Lorangi?- spytałem.
-Może być- odparła z uśmiechem, nadal bujając głową w chmurach.
Pokłusowaliśmy w tamtą stronę, po chwili dotarliśmy na miejsce. Zamoczyłem kopyta w lodowatej wodzie, a po mojej skórze przeszedł dreszcz.
-Nie jest ci zimno- spytała, stając pod drzewem Lorangi.
-Trochę... jakby co to gdybym miał zamiar wskoczyć do zimnej wody, to stanowczo powiedz nie, ok?- zaśmiałem się pod nosem.
-Aż tak z tobą źle- odwzajemniła uśmiech.
-Nigdy nie wiadomo co odpalę- uśmiechnąłem się do niej i schyliłem głowę aby się napić. Po raz kolejny poczułem przyjemny chłód, ogarniający w środku. Wziąłem drugi łyk i wypuściłem głośno powietrze z płuc.
Alestria?
Kiwnąłem głową, zamyślając się na chwile.
-Może jednak pójdziemy w inne miejsce. Może Wodopój Lorangi?- spytałem.
-Może być- odparła z uśmiechem, nadal bujając głową w chmurach.
Pokłusowaliśmy w tamtą stronę, po chwili dotarliśmy na miejsce. Zamoczyłem kopyta w lodowatej wodzie, a po mojej skórze przeszedł dreszcz.
-Nie jest ci zimno- spytała, stając pod drzewem Lorangi.
-Trochę... jakby co to gdybym miał zamiar wskoczyć do zimnej wody, to stanowczo powiedz nie, ok?- zaśmiałem się pod nosem.
-Aż tak z tobą źle- odwzajemniła uśmiech.
-Nigdy nie wiadomo co odpalę- uśmiechnąłem się do niej i schyliłem głowę aby się napić. Po raz kolejny poczułem przyjemny chłód, ogarniający w środku. Wziąłem drugi łyk i wypuściłem głośno powietrze z płuc.
Alestria?
Od Mystic`a
CD Vendeli von Meteorite
Uśmiechnąłem się tajemniczo, przez co klacz spojrzała na mnie pytająco. Zaśmiałem się cicho pod nosem.
-A nie powiem ci- zacząłem się z nią przekomarzać, robiąc dumną minę.
-Mystic...- trąciła mnie lekko bokiem- Proszę- powiedziała błagalnie.
-Nie ma mowy... Za tego osła- uśmiechnąłem się szyderczo.
-Weź no... Proszę, proszę, proszę- prosiła jak kilkudniowy źrebak.
-Też cię lubię- uśmiechnąłem się od ucha do ucha, mocno zaciskając oczy.
-Mystic- nasiliła ton głosu.
-O, już jesteśmy- wskazałem głową jaskinię, opatuloną przez zeszłoroczny mech.
-Tak łatwo to się nie wymigasz- zatrzymała mnie, stając przede mną.
-I kto tu jest osiołkiem- puściłem jej oczko.
-Nie pogrywaj sobie- uśmiechnęła się.
-Dobrze, powiem ci... ale najpierw noga- spojrzałem na jej kończynę.
Pokręciła głową, uśmiechając się i mając zamiar coś powiedzieć, lecz ostatnimi nie odezwała się tylko roześmiała szczerze.
-Ależ ty jesteś- fuknęła, udając obrażoną.
-Mówiłem ci, że bardzo cię lubię- nadal się z nią droczyłem.
Vendela?
Uśmiechnąłem się tajemniczo, przez co klacz spojrzała na mnie pytająco. Zaśmiałem się cicho pod nosem.
-A nie powiem ci- zacząłem się z nią przekomarzać, robiąc dumną minę.
-Mystic...- trąciła mnie lekko bokiem- Proszę- powiedziała błagalnie.
-Nie ma mowy... Za tego osła- uśmiechnąłem się szyderczo.
-Weź no... Proszę, proszę, proszę- prosiła jak kilkudniowy źrebak.
-Też cię lubię- uśmiechnąłem się od ucha do ucha, mocno zaciskając oczy.
-Mystic- nasiliła ton głosu.
-O, już jesteśmy- wskazałem głową jaskinię, opatuloną przez zeszłoroczny mech.
-Tak łatwo to się nie wymigasz- zatrzymała mnie, stając przede mną.
-I kto tu jest osiołkiem- puściłem jej oczko.
-Nie pogrywaj sobie- uśmiechnęła się.
-Dobrze, powiem ci... ale najpierw noga- spojrzałem na jej kończynę.
Pokręciła głową, uśmiechając się i mając zamiar coś powiedzieć, lecz ostatnimi nie odezwała się tylko roześmiała szczerze.
-Ależ ty jesteś- fuknęła, udając obrażoną.
-Mówiłem ci, że bardzo cię lubię- nadal się z nią droczyłem.
Vendela?
Od Alestrii von Meteorite
CD. Mystic'a
Przez kilka następnych minut szliśmy w całkowitej ciszy, ponieważ szczerze powiedziawszy nie miałam pojęcia, jak mam odpowiedzieć na pytanie Mystic'a. W końcu zaczęłam, powoli dobierając słowa:
-Zacznijmy może od tego, że ja swoją tez odnalazłam niedawno, bo trochę ponad dwa lata temu...
-O tym już mi wspominałaś.- przypomniał mi ogier.
-Wiem, ale od czegoś w końcu musiałam zacząć.- wyjaśniłam.
-Oczywiście, a teraz kontynuuj.
-Wtedy właśnie przypadkiem dotarłam do tego stada, gdzie odnalazłam swojego brata. Po paru miesiącach na świat przyszła Vendela- moje największe szczęście na tym świecie.
-Czyli koń, którego spotkałaś na torze, nie wiedział gdzie obecnie przebywa Cloud?- dociekał.
-Owszem, powiedział mi jedynie, że ruszył na wchód.
-Miałaś w takim razie wielkie szczęście, że udało Ci się go odnaleźć.
-Masz rację, inaczej nie miałabym nigdy takiego wspaniałego obrońcy, który gotowy by był za mnie i moją córkę nawet skoczyć w ogień....
< Mystic, przepraszam, że musiałeś czekać.>
Przez kilka następnych minut szliśmy w całkowitej ciszy, ponieważ szczerze powiedziawszy nie miałam pojęcia, jak mam odpowiedzieć na pytanie Mystic'a. W końcu zaczęłam, powoli dobierając słowa:
-Zacznijmy może od tego, że ja swoją tez odnalazłam niedawno, bo trochę ponad dwa lata temu...
-O tym już mi wspominałaś.- przypomniał mi ogier.
-Wiem, ale od czegoś w końcu musiałam zacząć.- wyjaśniłam.
-Oczywiście, a teraz kontynuuj.
-Wtedy właśnie przypadkiem dotarłam do tego stada, gdzie odnalazłam swojego brata. Po paru miesiącach na świat przyszła Vendela- moje największe szczęście na tym świecie.
-Czyli koń, którego spotkałaś na torze, nie wiedział gdzie obecnie przebywa Cloud?- dociekał.
-Owszem, powiedział mi jedynie, że ruszył na wchód.
-Miałaś w takim razie wielkie szczęście, że udało Ci się go odnaleźć.
-Masz rację, inaczej nie miałabym nigdy takiego wspaniałego obrońcy, który gotowy by był za mnie i moją córkę nawet skoczyć w ogień....
< Mystic, przepraszam, że musiałeś czekać.>
Od Vendeli von Meteorite
CD. Mystic'a
-To może jednak zostawimy moją kończynę w spokoju?- zaproponowałam.
-Nawet o tym nie myśl, w końcu nasze tereny nie są na tyle duże, abyśmy nigdy do niej nie doszli.
-Owszem, ale może nam to zająć cały dzień, a ja już Ci kilka razy mówiłam, że mam jedynie skręconą kostkę. W końcu to nic poważnego.- zapewniłam.
-A ja jednak wolałbym to sprawdzić.- uparł się Mystic.
-Jesteś upartym jako osioł ogierem.- stwierdziłam z uśmiechem.
-Upartym- zgadza się, ale osła- sobie wypraszam.- odparł ogier, udając obrażonego.
-Wiem o tym, ale te zwierzęta mają tę cechę wspólną z Tobą.
-Masz rację, ale teraz daj mi się skupić, abym doprowadził Cie do niej jak najszybciej.
-To może spróbuj sobie odpowiedzieć na pytanie, z czym ona Ci się najbardziej kojarzy?- podsunęłam.
-A co ma to mi niby dać?- zainteresował się.
-Dla mnie pomaga to zwykle odnaleźć prawidłową drogę.- wyjaśniłam.
-W takim razie spróbuję....- westchnął i przymknął oczy, aby po paru sekundach, wykrzyknąć.- Już wiem!
-To dobrze, a tak z ciekawości, co sobie wyobraziłeś?- dociekałam.
< Mystic, przepraszam, że musiałeś czekać.>
-To może jednak zostawimy moją kończynę w spokoju?- zaproponowałam.
-Nawet o tym nie myśl, w końcu nasze tereny nie są na tyle duże, abyśmy nigdy do niej nie doszli.
-Owszem, ale może nam to zająć cały dzień, a ja już Ci kilka razy mówiłam, że mam jedynie skręconą kostkę. W końcu to nic poważnego.- zapewniłam.
-A ja jednak wolałbym to sprawdzić.- uparł się Mystic.
-Jesteś upartym jako osioł ogierem.- stwierdziłam z uśmiechem.
-Upartym- zgadza się, ale osła- sobie wypraszam.- odparł ogier, udając obrażonego.
-Wiem o tym, ale te zwierzęta mają tę cechę wspólną z Tobą.
-Masz rację, ale teraz daj mi się skupić, abym doprowadził Cie do niej jak najszybciej.
-To może spróbuj sobie odpowiedzieć na pytanie, z czym ona Ci się najbardziej kojarzy?- podsunęłam.
-A co ma to mi niby dać?- zainteresował się.
-Dla mnie pomaga to zwykle odnaleźć prawidłową drogę.- wyjaśniłam.
-W takim razie spróbuję....- westchnął i przymknął oczy, aby po paru sekundach, wykrzyknąć.- Już wiem!
-To dobrze, a tak z ciekawości, co sobie wyobraziłeś?- dociekałam.
< Mystic, przepraszam, że musiałeś czekać.>
sobota, 17 stycznia 2015
Od Sharee
Od jakiegoś czasu doznawałam chęć zobaczenia co się dzieje pomiędzy granicą lasów Willi Mrocznej Damy. Ciągła biel i odbijająca się czerwień rzeki aż raziła mnie w oczy. Co prawda nie przebywałam tam ciągle, jednak nie ukrywam, że tylko tam była w miarę spokojnie, nie licząc wielu kruków, sów i innych drapieżnych zwierząt. Myślałam nad wyjściem z jaskini i popatrzenia sobie na niezdarnych członków stada, chodzących po terenach i nudzących się. Jeśliby chcieli mogę im dostarczyć pełno rozrywki. Na tą myśl uśmiechnęłam się złowrogo. Promienie, odbijające się od śniegu zaślepiły moje oczy na chwile, lecz i to nie dało rady mnie. Śnieg przyjemnie zazgrzytał, zarazem wyczułam w nim ból, jakby krzyczał, że stąpnięcie po nim boli. Wzięłam głęboki oddech, a w płucach poczułam z chłodne powietrze idące z Zdradliwej Przystani, przepasane nutką morskiej bryzy, chociaż jest to jezioro, a jakikolwiek słony zbiornik znajduje się daleko od tamtego miejsca. Nie zawracając sobie głowy tym, poszłam pierwszy raz od niecałego roku w kierunku Alei Niebios. Raz na jakiś czas można zrobić wyjątek, nawet jeśli chodziło o mnie. Stanęłam na granicy terenu, po kilkuminutowym marszu. Wyglądało nietknięte; nikogo nie było słychać, wiatr mierzwił ośnieżone gałązki drzewek, a podłoże idealnie oddawało cały rzeczywisty świat, tak jakby zazdrościło, że znajduje się na nim tylko piasek. Widocznie jestem pierwsza w tym dniu na tym terenie, choć nie ukrywałam zdziwienia. Wiele koni się tu kręci z powodu ich nadmiernej ciekawości. Ruszyłam wzdłuż rzędu drzew z czarną korą. Wnet usłyszałam szelest liści i ruch zza krzakami. Spojrzałam w tamtym kierunku. Ktoś widocznie nie chciał bym go zauważyła, lecz najwyraźniej nie umie się kamuflować, nawet jeśli się ma białą maść. Co prawda zima zimą, ale mnie nie łatwo oszukać. Postanowiłam się pobawić z tym kimś w kotka i myszkę. Nie dawałam żadnej oznaki, że zobaczyłam tajemniczego kogoś, odwróciłam się tylko i szłam dalej. Zatrzymałam się przy wielkim dębie, otoczonym wieloma krzakami, które były przykryte grubą warstwą śniegu. Ten ktoś nadal mnie śledził i widocznie bardzo dobrze wiedział kim jestem skoro tak bardzo próbował zachować tajemnice tego, że tu jest. Uśmiechnęłam się pod nosem i weszłam w zarośla, oczekując aż ktoś nie podejrzewając, że się ukryłam, wyjdzie. Moje podejrzenia sprawdziły się, ponieważ po chwili zza krzewów wyszła siwa klacz, wręcz jej maść była śnieżnobiała, lecz nawet taki kamuflaż na nic jej się nie zdał. Czekałam na odpowiedni moment. Zaczęła się rozglądać, poszukując wzrokiem mnie, lecz nikogo nie zauważyła. Próbowała nawet nadsłuchiwać, ale i to nie wykazało mojej obecności. Byłam mistrzem kamuflażu i jeśli chodzi o takie rzeczy jak szpiegostwo umiałam znakomicie wtopić się w krajobraz, nawet z moją kasztanowatą maścią. Gdy klacz się odwróciła, wyskoczyłam zza drzewa i przewróciłam ją na ziemię. Nic nie spodziewająca się tajemnicza, upadła na śnieg, lecz nim zdążyła się podnieść, przydusiłam ją swoim kopytem, stojąc nad nią i wpatrując się z zaciekawieniem, zarazem bez oznaki żadnego uczucia. Mój oddech był spokojny, a w oczach klaczy widziałam minimalny lęk, który za chwilę i tak się powiększy. Przynajmniej miałam taki zamiar. Spięła swoje mięśnie, początkowo próbując oswobodzić się z mocnego uścisku, lecz nie pozwoliłam jej na to.
-Chyba ktoś tu nie zjadł śniadanka, skoro jest taki słabiutki i kompletnie nie ma głowy do szpiegostwa- powiedziałam słodkim głosem dziecka, lecz po chwili jego ton zmienił się w bardziej zimniejszy i podejrzliwy- Czemu mnie śledziłaś, gadaj natychmiast albo cię tak przydusze, że nie będziesz się mogła wydostać ze skarpy śniegu- dałam wyraźny znak kopytem, przyduszając jeszcze mocniej jej klatkę piersiową.
Widziałam, że trudno jej zaczerpnąć tchu, jednak uważałam na swoją siłę. Jeśli zabiję ją od razu to jaka będzie z tego zabawa. Zresztą jeśli chciałam się dowiedzieć czemu mnie szpiegowała, musiałam dać jej coś powiedzieć, a na odpowiedź potrzebuje powietrza, które tak trudno i świszcząco przechodziło przez jej gardło. Zatem po chwili zmniejszyłam ucisk, lecz nadal mocno trzymając ją w pozycji leżącej.
Heaven? Udusić cię mogę? ^^
-Chyba ktoś tu nie zjadł śniadanka, skoro jest taki słabiutki i kompletnie nie ma głowy do szpiegostwa- powiedziałam słodkim głosem dziecka, lecz po chwili jego ton zmienił się w bardziej zimniejszy i podejrzliwy- Czemu mnie śledziłaś, gadaj natychmiast albo cię tak przydusze, że nie będziesz się mogła wydostać ze skarpy śniegu- dałam wyraźny znak kopytem, przyduszając jeszcze mocniej jej klatkę piersiową.
Widziałam, że trudno jej zaczerpnąć tchu, jednak uważałam na swoją siłę. Jeśli zabiję ją od razu to jaka będzie z tego zabawa. Zresztą jeśli chciałam się dowiedzieć czemu mnie szpiegowała, musiałam dać jej coś powiedzieć, a na odpowiedź potrzebuje powietrza, które tak trudno i świszcząco przechodziło przez jej gardło. Zatem po chwili zmniejszyłam ucisk, lecz nadal mocno trzymając ją w pozycji leżącej.
Heaven? Udusić cię mogę? ^^
Subskrybuj:
Posty (Atom)