CD opowiadania Jack'a
- Nie popisuj się - upomniałem go, starając się nie wybuchnąć śmiechem
Zerknął na mnie
- Dobra, dobra - deszcz zniknął - Ja chcesz, o najmędrszy...
- Deszcz, teraz - wybuchnąłem śmiechem, Jack również. Deszcz znowu się pojawił. Gdy pierwsza kropelka spadła na moje chrapy ryknąłem jeszcze głośniejszym śmiechem. Turlałem się po ziemi, nie mogąc przestać. Jack przyglądał mi się z rozbawieniem, ale był cicho
- Pomóż mi - wykrztusiłem, zaraz przed tym, jak ponownie wybuchnąłem śmiechem, bo nie mogłem wstać - No pomóż!
(Jack?)
sobota, 2 sierpnia 2014
Od Black Prince
CD opowiadania Scolle
Przewróciłem oczami
- To sobie teraz wyobraź, że masz karą maść... - westchnąłem - To dopiero jest mordęga!
Zaśmiała się, a ja dołączyłem do niej. Jednak po chwili otworzyłem szeroko pysk, ziewając
- Oooo widzę, że ktoś tu się nie wyspał... - zauważyła dalej rozbawiona
Położyłem uszy po sobie, jednak potem natychmiast je podniosłem.
- Tak, tak - mruknąłem - Gorąco...
(Scolle? wena mi zwiała, widziałaś ją?)
Przewróciłem oczami
- To sobie teraz wyobraź, że masz karą maść... - westchnąłem - To dopiero jest mordęga!
Zaśmiała się, a ja dołączyłem do niej. Jednak po chwili otworzyłem szeroko pysk, ziewając
- Oooo widzę, że ktoś tu się nie wyspał... - zauważyła dalej rozbawiona
Położyłem uszy po sobie, jednak potem natychmiast je podniosłem.
- Tak, tak - mruknąłem - Gorąco...
(Scolle? wena mi zwiała, widziałaś ją?)
piątek, 1 sierpnia 2014
Od Heaven
CD historii Pride
Podniosłam brew, uważnie patrząc na klacz.
-Jakoś tak dziwnie na mnie patrzysz. Cos ze mną nie tak?- przekręciłam lekko głowę w bok.
-Nie, czemu niby?- spojrzała i momentalnie lekko się uśmiechnęła.
-Umiem przeczuć kto kłamie...- zachichotałam.
-Ja? Kłamać?- oburzyła się i prychnęła z pogardą.
Zaczęłam się śmiać, a wkrótce Pride dołączyła do mnie.
-To jak? Nadal głodna i śpiąca czy może aby cię wyciągnąć mały spacer?- uśmiechnęła się tajemniczo.
-Słowo ,,spacer" w twoich ustach oznacza ,,To jak? Galop i cwał po preriach? Tylko tak troszeczkę. Do granic"- zacytowałam z uśmiechem.
-Oj tam i tak cię wyciągnę- zaczęła mnie popychać.
Padłam na trawę, zamykając oczy i kiwając głową.
-Nigdzie nie idę- zaprotestowałam.
-Idziesz tylko jeszcze o tym nie wiesz- zmuszała mnie do wstania z ziemi.
-Tu tak wygodnie.
-Idziesz ze mną- odparła, podkreślając każde słowo.
<Pride?>
Podniosłam brew, uważnie patrząc na klacz.
-Jakoś tak dziwnie na mnie patrzysz. Cos ze mną nie tak?- przekręciłam lekko głowę w bok.
-Nie, czemu niby?- spojrzała i momentalnie lekko się uśmiechnęła.
-Umiem przeczuć kto kłamie...- zachichotałam.
-Ja? Kłamać?- oburzyła się i prychnęła z pogardą.
Zaczęłam się śmiać, a wkrótce Pride dołączyła do mnie.
-To jak? Nadal głodna i śpiąca czy może aby cię wyciągnąć mały spacer?- uśmiechnęła się tajemniczo.
-Słowo ,,spacer" w twoich ustach oznacza ,,To jak? Galop i cwał po preriach? Tylko tak troszeczkę. Do granic"- zacytowałam z uśmiechem.
-Oj tam i tak cię wyciągnę- zaczęła mnie popychać.
Padłam na trawę, zamykając oczy i kiwając głową.
-Nigdzie nie idę- zaprotestowałam.
-Idziesz tylko jeszcze o tym nie wiesz- zmuszała mnie do wstania z ziemi.
-Tu tak wygodnie.
-Idziesz ze mną- odparła, podkreślając każde słowo.
<Pride?>
Od Havany
CD Jack`a
Spuściłam wzrok, patrząc teraz na piach i na to co ogier rysuje. Zdałam sobie sprawę, że przywołałam w nim wspomnienia i widać bardzo to zabolało go. Nastała chwila ciszy, przerywana tylko przez szum fal.
-Czasem wydaje się, że tam skąd odeszliśmy jest lepiej i , że teraz gdy jesteśmy w dołku, nic nie może się już poprawić. Wspomnienia potrafią kaleczyć i otwierać rany, lecz nie możemy się w nich zagłębiać. Tak samo z marzeniami. Jeśli za bardzo się w nie zaangażujemy możemy popaść w paranoje i depresję. Powinniśmy powoli zaczynać od pierwszego punktu aż dojdziemy do drugiego i na sam koniec. Wspomnienie o dawnym życiu i dzieciństwie potrafi rozwlec osobę na milion kawałków tak, że już się nie pozbiera...- mówiłam jakby zahipnotyzowana w szum fal- Ale pamiętajmy, że to co się zdarzyło już nie wróci to co się zaczęło musi się też skończyć, to co dostaliśmy musi zostać zniszczone. Nie wiem czy mnie rozumiesz, bo gadam już głupie głupoty, ale teraz trzeba się wziąć w garść i chwycić byka za rogi, bo sam nie przyjdzie. Trzeba się pozbierać, mimo tego, że to bardzo trudne i boli. Rany goją się powoli, ale gdy już wyzdrowiejemy czujemy się jakby odnowieni. Przynajmniej niektórzy z nas... - posłałam mu ciepły uśmiech- To może teraz przejdziemy się w bardziej mroczne miejsca?- zaproponowałam.
Jack?
Spuściłam wzrok, patrząc teraz na piach i na to co ogier rysuje. Zdałam sobie sprawę, że przywołałam w nim wspomnienia i widać bardzo to zabolało go. Nastała chwila ciszy, przerywana tylko przez szum fal.
-Czasem wydaje się, że tam skąd odeszliśmy jest lepiej i , że teraz gdy jesteśmy w dołku, nic nie może się już poprawić. Wspomnienia potrafią kaleczyć i otwierać rany, lecz nie możemy się w nich zagłębiać. Tak samo z marzeniami. Jeśli za bardzo się w nie zaangażujemy możemy popaść w paranoje i depresję. Powinniśmy powoli zaczynać od pierwszego punktu aż dojdziemy do drugiego i na sam koniec. Wspomnienie o dawnym życiu i dzieciństwie potrafi rozwlec osobę na milion kawałków tak, że już się nie pozbiera...- mówiłam jakby zahipnotyzowana w szum fal- Ale pamiętajmy, że to co się zdarzyło już nie wróci to co się zaczęło musi się też skończyć, to co dostaliśmy musi zostać zniszczone. Nie wiem czy mnie rozumiesz, bo gadam już głupie głupoty, ale teraz trzeba się wziąć w garść i chwycić byka za rogi, bo sam nie przyjdzie. Trzeba się pozbierać, mimo tego, że to bardzo trudne i boli. Rany goją się powoli, ale gdy już wyzdrowiejemy czujemy się jakby odnowieni. Przynajmniej niektórzy z nas... - posłałam mu ciepły uśmiech- To może teraz przejdziemy się w bardziej mroczne miejsca?- zaproponowałam.
Jack?
Od Pride
CD opowiadania Heaven
- Zawsze coś - mruknęłam, widząc jak śnieg szybko topnieje
Heaven nie odpowiedziała, wpatrując się w resztki białego puchu. Z każdą chwilą było go mniej, aż w końcu zupełnie zniknął. Wtedy się odezwała:
- Lubisz śnieg?
Podniosłam jedną brew, zdumiona.
- Na lepsze pytania cię nie stać? - spytałam śmiejąc się - Tak, lubie śnieg, a ty?
(Heaven? brak weny)
- Zawsze coś - mruknęłam, widząc jak śnieg szybko topnieje
Heaven nie odpowiedziała, wpatrując się w resztki białego puchu. Z każdą chwilą było go mniej, aż w końcu zupełnie zniknął. Wtedy się odezwała:
- Lubisz śnieg?
Podniosłam jedną brew, zdumiona.
- Na lepsze pytania cię nie stać? - spytałam śmiejąc się - Tak, lubie śnieg, a ty?
(Heaven? brak weny)
Od Jack'a
CD Havany
Uśmiechnąłem się delikatnie i zarzuciłem grzywą. Zalała mnie fala wspomnień a ja znów poczułem morze, które wdziera się we mnie swoim zapachem i smakiem. Uwielbiałem to uczucie.
- Tam jest na prawdę pięknie. Galopujesz po mulistym dnie, a obok ciebie płynie cała ławica. Wbiegasz w nią i już nigdy nie zapominasz widoku tysiąca stworzeń morskich kłębiących się wokół siebie. Rafy koralowe są nie gorsze. Ta masa kolorów i o dziwo dźwięków. Nadal pamiętam jak po raz pierwszy matka zabrała mnie na rafę. Tam możesz latać, choć nigdy nie sięgniesz chmur czy gwiazd - moje oczy się zaszkliły, więc skierowałem wzrok na horyzont - Dla mnie nie było nigdy nic piękniejszego niż morze. Jednak zdecydowałem się je opuścić. Teraz wydaje mi sie to najgłupszą rzeczą jaką zrobiłem. A może jednak nie? Mówią, że lepiej kochać i stracić, niż nie zaznać miłości. Nie wiem co o tym myśleć. Odkąd wypełzłem na brzeg, że tak powiem, wszystko się sypie. Tylko przez chwilę było mi dane zaznać waszej radości. Ale to prysło jak piękny sen. Wiem, ze kiedyś wrócę tam skąd przybyłem. Tylko jeszcze nie wiem czy żywy.
Spuściłem wzrok, bo wpatrywanie się w horyzont sprawiało ból. Przypominało nie tylko o opuszczonym domu, ale i wszystkim co utraciłem tutaj. Przednim kopytem zacząłem delikatnie grzebać w piachu. Nie wiedziałem, co mam teraz zrobić, wiec czekałem aż to ona się odezwie.
Havana?
Uśmiechnąłem się delikatnie i zarzuciłem grzywą. Zalała mnie fala wspomnień a ja znów poczułem morze, które wdziera się we mnie swoim zapachem i smakiem. Uwielbiałem to uczucie.
- Tam jest na prawdę pięknie. Galopujesz po mulistym dnie, a obok ciebie płynie cała ławica. Wbiegasz w nią i już nigdy nie zapominasz widoku tysiąca stworzeń morskich kłębiących się wokół siebie. Rafy koralowe są nie gorsze. Ta masa kolorów i o dziwo dźwięków. Nadal pamiętam jak po raz pierwszy matka zabrała mnie na rafę. Tam możesz latać, choć nigdy nie sięgniesz chmur czy gwiazd - moje oczy się zaszkliły, więc skierowałem wzrok na horyzont - Dla mnie nie było nigdy nic piękniejszego niż morze. Jednak zdecydowałem się je opuścić. Teraz wydaje mi sie to najgłupszą rzeczą jaką zrobiłem. A może jednak nie? Mówią, że lepiej kochać i stracić, niż nie zaznać miłości. Nie wiem co o tym myśleć. Odkąd wypełzłem na brzeg, że tak powiem, wszystko się sypie. Tylko przez chwilę było mi dane zaznać waszej radości. Ale to prysło jak piękny sen. Wiem, ze kiedyś wrócę tam skąd przybyłem. Tylko jeszcze nie wiem czy żywy.
Spuściłem wzrok, bo wpatrywanie się w horyzont sprawiało ból. Przypominało nie tylko o opuszczonym domu, ale i wszystkim co utraciłem tutaj. Przednim kopytem zacząłem delikatnie grzebać w piachu. Nie wiedziałem, co mam teraz zrobić, wiec czekałem aż to ona się odezwie.
Havana?
Od Rossy
C.D Tyriona
Wiedziałam, że coś jest nie tak. Tego się nie da ukryć. Dobra mniejsza z tym.
- Skoro chcesz, no to chodźmy pobiegać. - powiedziałam.
Uśmiechnęłam się do niego. Chociaż ciężko mi było z tym wszystkim wytrzymać. Chciałabym mu to powiedzieć. Ale co jak to jest nieodwzajemnione uczucie? Miłość jest piękna, ale potrafi zabić od środka. Ruszyliśmy przed siebie. Biegliśmy kopyto w kopyto...
*
Po porannym bieganiu, poszliśmy na rajską plażę. Słońce dawało o sobie znać. Staliśmy na wzgórzu. Patrzyliśmy na wodę której fale obijały się o brzeg i znikały... To wszystko zaczęło mnie przerastać. Ogier który stoi obok mnie, kocham go i się boję powiedzieć co czuje. A co jak mnie wyśmieje?! Albo jak jeszcze nie wiadomo co naopowiada innym? To jest zawsze ten strach, tym razem będę siedziała cicho... Z moich myśli wyrwał mnie głos ogiera:
<Tyrion?>
Wiedziałam, że coś jest nie tak. Tego się nie da ukryć. Dobra mniejsza z tym.
- Skoro chcesz, no to chodźmy pobiegać. - powiedziałam.
Uśmiechnęłam się do niego. Chociaż ciężko mi było z tym wszystkim wytrzymać. Chciałabym mu to powiedzieć. Ale co jak to jest nieodwzajemnione uczucie? Miłość jest piękna, ale potrafi zabić od środka. Ruszyliśmy przed siebie. Biegliśmy kopyto w kopyto...
*
Po porannym bieganiu, poszliśmy na rajską plażę. Słońce dawało o sobie znać. Staliśmy na wzgórzu. Patrzyliśmy na wodę której fale obijały się o brzeg i znikały... To wszystko zaczęło mnie przerastać. Ogier który stoi obok mnie, kocham go i się boję powiedzieć co czuje. A co jak mnie wyśmieje?! Albo jak jeszcze nie wiadomo co naopowiada innym? To jest zawsze ten strach, tym razem będę siedziała cicho... Z moich myśli wyrwał mnie głos ogiera:
<Tyrion?>
Subskrybuj:
Posty (Atom)