CD Figaro
Minęło trochę czasu odkąd odwiedziliśmy Roxette i Akcenta. Mój brat nie miał czasu na takie głupoty jak odwiedziny siostry, miał przed sobą piękne życie. Dopiero kiedy zestarzeje się, będzie miał źrebaki to totalnie się zmieni. Będzie mniej romantyczny, będzie wiedział, że już nie ma co robić na tym świecie i będzie czekał...i czekał...i pracował...i chorował aż wreszcie każdy z nas odejdzie. Taki niestety koński żywot, niestety. Ale bardzo miło jest wiedzieć, że ma się u boku kogoś, kto będzie za ciebie żałować, wspominać, a nawet płakać. Jest tylko jeden koń, który nie potrafił docenić swojej partnerki. Mój ojciec. Odszedł, ot tak, bez słowa. Nawet nie wie, że moja matka, Lavora, rozchorowała się przez niego i umarła. Wiem, że mój Figaro nigdy tego nie zrobi. On jest inny. Szlachetny, lojalny i uczciwy. Nie miałby serca zostawiać nas samych. Dobrze zdaję sobie z tego sprawę i nawet jeśli czasem się nie zgadzamy ze sobą to staram się Go szanować. Ten dzień był wyjątkowo upalny. Sierpień, słońce, lato - na to wszystko może pomóc tylko zimna kąpiel. Udaliśmy się właśnie nad Skalne Jezioro. Ma w sobie taki urok.
- Figaro, czy tam jest głęboko?
Spytałam z brzegu patrząc na płynącego partnera.
- Nie, potrafię tutaj stanąć. Spokojnie, Tobie też powinno się udać.
Uśmiechnął się zachęcająco. Powoli się zanurzałam.
- No najcieplejsza to ona nie jest. Ale to nawet dobrze. W taki upał się przyda.
Chlapnęłam nogą w stronę brzegu. Coś jakby chichotało złośliwie. Pewnie te magiczne skały, mówi się, że 'mają uszy'. Ale nie wiem, czy dosłownie, bo chyba nie. To nierealne, chyba, że tu rządzi jakaś magia.
- No pewnie. Co się stało?
Jęknęłam nagle z bólu. Figaro to zauważył.
- Między kamieniami na dnie zaklinowała mi się noga i za żadne skarby nie mogę jej wyjąć. Pomożesz?
< Figaro? Sorki, że tak późno odpisałam, ale wreszcie są wakacje + kompa musiałam zresetować.>
środa, 5 sierpnia 2015
poniedziałek, 3 sierpnia 2015
Od Amber
CD Wiadara
Kilka di od naszego ostatniego spotkania. Dzisiaj miałam oprowadzać Wiadara.
*Wycieczka"
- Ok, to już prawie koniec wycieczki...- westchnęłam
- Co zostało?- zapytał nagle
- Las bluszczowy, czy bluszczolas, jako* tak.- powiedziałam
- Chyba nie zamierzasz tam wejść?!- krzyknął wystraszony Wiadar
- Chce...- burknęłam
- Lepiej to przemyśl!- wtstraszył się
- Myślałam nad tym już wystarczająco długo.- powiedziałam i już chcąc postawić kopyto w lesie, usłyszałam krzyk. Upadłam na ziemię.
(Wiadar? Totalny brak weny--_-)
Kilka di od naszego ostatniego spotkania. Dzisiaj miałam oprowadzać Wiadara.
*Wycieczka"
- Ok, to już prawie koniec wycieczki...- westchnęłam
- Co zostało?- zapytał nagle
- Las bluszczowy, czy bluszczolas, jako* tak.- powiedziałam
- Chyba nie zamierzasz tam wejść?!- krzyknął wystraszony Wiadar
- Chce...- burknęłam
- Lepiej to przemyśl!- wtstraszył się
- Myślałam nad tym już wystarczająco długo.- powiedziałam i już chcąc postawić kopyto w lesie, usłyszałam krzyk. Upadłam na ziemię.
(Wiadar? Totalny brak weny--_-)
niedziela, 2 sierpnia 2015
Od Amber CD Spartana
Łzy przestały mi cieknąć po 'policzkach' i popatrzyłam na ogiera... głęboko w sercu tkwił ból, ale zamiast powiedzieć co myślę na temam Spartana... odpuściłam.
- Dziękuję, że jednak się pojawiłeś...- uśmiechnęłam się lekko do ogiera. Wstałam i podeszłam do płynącego obok strumienia. Zaczęłam przyglądać się wodzie. Była po części fioletowa. Przypominała sok ze śliwer rozmieszany z zimną wodą. Spartan, po chwili dołączył do mnie. Przyglądaliśmy się tak trzy godziny. Gdy słońce zaświeciło ukazała się wielobarwna tencza. Wskoczyłam na nią i płynęłam na stojąco przez gęsty las. Pół godziny później mogłam podziwiać chmury i słońce. W magicznej krainie spotkałam jednorożca- mojego ojca. Mocno się przytuliłam do niego.
- Wiesz Spartan? Konie po śmierci ziemskiej często zmieniają się w jednorożce, albo pegazy...- powiedziałam jakby nigdy nic się nie stało
(Spartan?)
- Dziękuję, że jednak się pojawiłeś...- uśmiechnęłam się lekko do ogiera. Wstałam i podeszłam do płynącego obok strumienia. Zaczęłam przyglądać się wodzie. Była po części fioletowa. Przypominała sok ze śliwer rozmieszany z zimną wodą. Spartan, po chwili dołączył do mnie. Przyglądaliśmy się tak trzy godziny. Gdy słońce zaświeciło ukazała się wielobarwna tencza. Wskoczyłam na nią i płynęłam na stojąco przez gęsty las. Pół godziny później mogłam podziwiać chmury i słońce. W magicznej krainie spotkałam jednorożca- mojego ojca. Mocno się przytuliłam do niego.
- Wiesz Spartan? Konie po śmierci ziemskiej często zmieniają się w jednorożce, albo pegazy...- powiedziałam jakby nigdy nic się nie stało
(Spartan?)
sobota, 1 sierpnia 2015
Od Black Angel`a
CD. Smile
Spojrzałem szybko na karą klacz, która nie wiedząc czemu, wydawała mi się zupełnie inna niż pozostałe. Czyżbym się zakochał...? Nie, w moim wypadku to raczej nie możliwe. Klamka już dawno zapadła, tak właściwie nawet nie pamiętam za bardzo kiedy się to stało...Wiem jedynie, że było to parę lat temu....A dokładniej mniej więcej w momencie, gdy wraz z Ixacą przebywałem u starego rolnika, który wykorzystywał mnie do ciągnięcia ciężkiego pługa i traktował jak jakiś mało ważny przedmiot. Ale to już przeszłość, więc nie warto tego wspominać...W końcu to i tak nic nie zmieni,a wręcz wprawi mnie znów w podły humor i jeszcze sprawi, że nie zapanuję nad swoją mocą, przez co zrażę do siebie mą towarzyszkę, czego z jakiegoś powodu nie chciałem...
***
Wreszcie naszym oczom zaczęły ukazywać się pierwsze ośnieżone drzewa, symbolizujące początek Willi Mrocznej Damy.
-Jesteśmy już prawie na miejscu.- oświadczyłem.
-W takim razie ścigajmy się do tamtych drzew!- wykrzyknęła klacz i ruszyła w ich stronę galopem.
-Hej, to nie było uczciwe!- zawołałem rozbawiony i ruszyłem szybko za nią.
< Smile, przepraszam, że musiałaś tak długo czekać.>
Spojrzałem szybko na karą klacz, która nie wiedząc czemu, wydawała mi się zupełnie inna niż pozostałe. Czyżbym się zakochał...? Nie, w moim wypadku to raczej nie możliwe. Klamka już dawno zapadła, tak właściwie nawet nie pamiętam za bardzo kiedy się to stało...Wiem jedynie, że było to parę lat temu....A dokładniej mniej więcej w momencie, gdy wraz z Ixacą przebywałem u starego rolnika, który wykorzystywał mnie do ciągnięcia ciężkiego pługa i traktował jak jakiś mało ważny przedmiot. Ale to już przeszłość, więc nie warto tego wspominać...W końcu to i tak nic nie zmieni,a wręcz wprawi mnie znów w podły humor i jeszcze sprawi, że nie zapanuję nad swoją mocą, przez co zrażę do siebie mą towarzyszkę, czego z jakiegoś powodu nie chciałem...
***
Wreszcie naszym oczom zaczęły ukazywać się pierwsze ośnieżone drzewa, symbolizujące początek Willi Mrocznej Damy.
-Jesteśmy już prawie na miejscu.- oświadczyłem.
-W takim razie ścigajmy się do tamtych drzew!- wykrzyknęła klacz i ruszyła w ich stronę galopem.
-Hej, to nie było uczciwe!- zawołałem rozbawiony i ruszyłem szybko za nią.
< Smile, przepraszam, że musiałaś tak długo czekać.>
Od Wiadara
CD. Amber
Szybko przejrzałem w myślach układ całego następnego dnia i odparłem:
-Dlaczego nie? Chyba i tak nie mam nic lepszego do roboty.
-W takim razie przyjdę po Ciebie o ósmej.- odparła klacz z radosnym uśmiechem, a teraz...zapraszam do stołu.
To mówiąc, odsunęła się trochę na bok, robiąc mi przejście, z czego ja szybko skorzystałem.
-Właściwie powinienem Ci coś przynieść.- zauważyłem, wpatrując się w pióra, zawieszone na ścianie jaskini i dodałem, tonem wytłumaczenia.- Ale nie wiedziałem za bardzo, gdzie to ,,coś" mam znaleźć. Mam nadzieję, że nie zrobiłem Ci tym przykrości.
-Nie ma o czym mówić.- zapewniła.-W końcu jesteś tutaj od niedawna i pewnie nie zdążyłeś jeszcze obejść wszystkich terenów.
-Masz rację, ale postaram się jak najszybciej to nadrobić.
-Jeżeli chcesz, mogę Ci w tym towarzyszyć.- zaproponowała.
-Chętnie. Powiem Ci tylko, po których miejscach oprowadziła mnie już Strzała.
-Zamieniam się w słuch.- oświadczyła Amber.
-Alei Niebios, Zdradliwej Przystani, Wodospadzie Dusz i Mglistej Polanie.- wymieniłem.
-Czyli pozostaje nam: Woskowy Las, Smocze Oko, Las Peeves, Łąka Pragnień, Pustynia Królików, Magiczna Zatoka, Aleja Róż, Rajska Plaża, Willa Mrocznej Damy, Skalne Jezioro, Jezioro Roku, Dolina Rozmów, Most Donikąd, Jesienna Ścieżka, Wdowie Wzgórze, Mglisty Bluszczolas i Zatoka Gwiazd.- wyliczyła.
-Trochę tego jest...-stwierdziłem.
< Amber? Przepraszam, że musiałaś tak długo czekać.>
Szybko przejrzałem w myślach układ całego następnego dnia i odparłem:
-Dlaczego nie? Chyba i tak nie mam nic lepszego do roboty.
-W takim razie przyjdę po Ciebie o ósmej.- odparła klacz z radosnym uśmiechem, a teraz...zapraszam do stołu.
To mówiąc, odsunęła się trochę na bok, robiąc mi przejście, z czego ja szybko skorzystałem.
-Właściwie powinienem Ci coś przynieść.- zauważyłem, wpatrując się w pióra, zawieszone na ścianie jaskini i dodałem, tonem wytłumaczenia.- Ale nie wiedziałem za bardzo, gdzie to ,,coś" mam znaleźć. Mam nadzieję, że nie zrobiłem Ci tym przykrości.
-Nie ma o czym mówić.- zapewniła.-W końcu jesteś tutaj od niedawna i pewnie nie zdążyłeś jeszcze obejść wszystkich terenów.
-Masz rację, ale postaram się jak najszybciej to nadrobić.
-Jeżeli chcesz, mogę Ci w tym towarzyszyć.- zaproponowała.
-Chętnie. Powiem Ci tylko, po których miejscach oprowadziła mnie już Strzała.
-Zamieniam się w słuch.- oświadczyła Amber.
-Alei Niebios, Zdradliwej Przystani, Wodospadzie Dusz i Mglistej Polanie.- wymieniłem.
-Czyli pozostaje nam: Woskowy Las, Smocze Oko, Las Peeves, Łąka Pragnień, Pustynia Królików, Magiczna Zatoka, Aleja Róż, Rajska Plaża, Willa Mrocznej Damy, Skalne Jezioro, Jezioro Roku, Dolina Rozmów, Most Donikąd, Jesienna Ścieżka, Wdowie Wzgórze, Mglisty Bluszczolas i Zatoka Gwiazd.- wyliczyła.
-Trochę tego jest...-stwierdziłem.
< Amber? Przepraszam, że musiałaś tak długo czekać.>
Od Cloud`a von Meteorite
CD. Mystic'a
Kiedy tylko zrównaliśmy się z moją siostrzenicą i jej przybranym ojcem, rzuciłem, sam nie wiedząc do kogo właściwie się zwracam:
-Nie trzeba było. Świetnie poradziłbym sobie sam.
-Taa, jasne, jak zwykle.- odparła Alestria, szturchając mnie lekko w bok i wywracając oczami.
-Wystarczyłoby, abym ich zahipnotyzował.- stwierdziłem.
-Do tego potrzebowałbyś zajrzeć każdemu z nich w oczy, a to mogłoby trochę potrwać.- zauważyła z kolei Vendela, po czym dodała.- O ile w ogóle byłoby wykonalne.
Choć niechętnie, musiałem przyznać jej rację, więc zdecydowałem się zmienić temat, pytając:
-Czy ktoś oprócz mnie wie już o waszym partnerstwie?
-Właśnie mieliśmy iść do Havany, kiedy natknęliśmy się na ludzi, więc jeszcze nie.- wyjaśnił Mystic.
-W takim razie życzę Wam udanego wesela.- to mówiąc, zacząłem się oddalać.
< Mystic, przepraszam, że musiałeś tak długo czekać i za brak weny. Jeśli jednak masz coś jeszcze do dodania, to bardzo proszę.>
Kiedy tylko zrównaliśmy się z moją siostrzenicą i jej przybranym ojcem, rzuciłem, sam nie wiedząc do kogo właściwie się zwracam:
-Nie trzeba było. Świetnie poradziłbym sobie sam.
-Taa, jasne, jak zwykle.- odparła Alestria, szturchając mnie lekko w bok i wywracając oczami.
-Wystarczyłoby, abym ich zahipnotyzował.- stwierdziłem.
-Do tego potrzebowałbyś zajrzeć każdemu z nich w oczy, a to mogłoby trochę potrwać.- zauważyła z kolei Vendela, po czym dodała.- O ile w ogóle byłoby wykonalne.
Choć niechętnie, musiałem przyznać jej rację, więc zdecydowałem się zmienić temat, pytając:
-Czy ktoś oprócz mnie wie już o waszym partnerstwie?
-Właśnie mieliśmy iść do Havany, kiedy natknęliśmy się na ludzi, więc jeszcze nie.- wyjaśnił Mystic.
-W takim razie życzę Wam udanego wesela.- to mówiąc, zacząłem się oddalać.
< Mystic, przepraszam, że musiałeś tak długo czekać i za brak weny. Jeśli jednak masz coś jeszcze do dodania, to bardzo proszę.>
Nowa klacz- Loud Silence
Powitajmy nową klacz w naszym gronie. Życzymy ci dużo weny :D
PS: Nadal mnie nie ma(cudem udało mi się złapać internet). Wybaczcie za moją nieobecnych, a przede wszystkim proszę o jakąkolwiek oznakę życia na blogu tych obecnych(jeśli jesteście ludźmi sprawiedliwymi, a wierzę, że jesteście to napiszcie opowiadanie, nawet najkrótsze...) :)

Imię: Loud Silence (Silen [czyt. Sajlen], Si, ale na początku zwracaj się do niej jej pełnym imieniem)
Płeć: Klacz
Wiek: 3 lata
Cechy charakteru: Głośna i cicha zarazem. Dosłownie. Cicha na zewnątrz wewnątrz wszystko krzyczy. Ciągle. Momentami nieśmiała. Gdy pozna kogoś nowego nie odzywa się, co jest spowodowane właśnie nieśmiałością i dużą niechęcią do poznawania nowych twarzy. Wredna, bardzo wredna. Jak się już do Ciebie odezwie to nie licz na uprzejme „dzień dobry” lub „cześć”. Zamknięta w sobie. Nigdy nie wyzna swoich uczuć komukolwiek. Będzie to w sobie dusiła, aż wszystko wybuchnie. Dla wielu osób wydaje się spokojna. Ale to są pozory. Chciałaby w końcu móc się wyżyć. Ona po prostu nie chce ona pokazywać, że jest w tym momencie psychicznie słaba. Tajemnicza. Tak bardzo tajemnicza i nieufna. Nie wiadomo nawet czy powie Ci jak ma na imię. Szczera, aż do bólu. W swoim życiu skłamała tylko raz. W słusznej sprawie. Introwertyczka, jakich mało. Obecności jakiegoś konia w zasięgu kilometra już wprawia ją w frustrację. Potrafi bardzo dobrze kłamać. Czy to zaleta? Jeśli tak to, chociaż ta jedna. Ta klacz ma mało zalet. Gdy ktoś ją bliżej pozna (takich koni jest zaledwie garstka) to staje się przyjacielska i zabawna. Chociaż aktualnie zabawna nie mogłaby być. Cóż, kiedyś zawsze była przyjacielska… Kocha naturę. Tylko uspokajający szum drzew i piękny widok są w stanie ją trochę pocieszyć. Wytrzymała, niesamowicie szybka i zwinna, i w miarę silna.
Stanowisko: Wypatrująca
Żywioł: Psychika
Moce: Potrafi zmącić w głowie (poprzestawiać wspomnienia, usunąć jakieś itp.), potrafi odczytać myśli każdego, potrafi usunąć całą pamięć, potrafi zmienić relacje pomiędzy końmi, może sterować kimś (potem nie pamiętasz nic z przeciągu 24h i boli Cię głowa), może spojrzeć oczami kogoś na świat przez chwilę, (czyli zobaczyć, co czuje ta osoba, czy jest np. głodna itp.), potrafi porozumiewać się telepatycznie. Czuje, że jeszcze to nie wszystkie jej moce, ale reszty nie zna.
Partner: Zdołasz stopić lód, który jest w jej sercu?
Rodzina: matka; Leila, ojciec; Spartan
Historia: Urodziła się w malowniczej okolicy. Teren stada otaczały wysokie góry, i niższe pagórki, po drugiej stronie płynęła rzeka. Lasu, również tam nie brakowało. Jej ojciec był przywódcą stada tak jak matka. Jej życie było wymarzone, wydawało się, że nic, absolutnie nic nie może tego zepsuć. Ależ mylne pojęcie! Gdy Si miała prawie 3 lata (miesiąc przed jej urodzinami) na teren stada wtargnęli ludzie. Gdy Silen patrzyła na oczy koni, na, których jechali Ci ludzie wydawało się, że krzyczą „Uciekaj…”. Całe stado zaczęło uciekać. Ale nie ojciec Si. On postanowił, że nie pozwoli na to, żeby stadu, a przede wszystkim jego córce coś się stało. Ogier zaczął stawać dęba, wierzgać, aż w końcu uciekać w zupełnie inną stronę niż całe stado. Gdy Silen i jej matka to zobaczyły zawróciły. Niestety, nie wszyscy ludzie zaczęli gonić przywódcę. Czworo ludzi zostało na polanie. Gdy zobaczyli pędzące w ich stronę dwie klacze, przygotowali lassa. One nic się nie spodziewając wpadły w ich sidła. Podróż to siedziby ludzi była długa i męcząca. Z początku obie klacze próbowały uciec, wyrwać się, ale… Nic z tego. Jak się okazało Spartan też został złapany. Potem były próby ujarzmiania. Matka Si szybko się poddała. Natomiast ona i jej ojciec nie. W końcu… Zastrzelili przywódcę stada. Silen nie mogła nic zrobić, ale ciągle obwinia się o to, że mogła temu zapobiec. Si wiedziała, że teraz kolej na nią. Spojrzała na matkę. –Uciekaj, nie daj się!- krzyczała z całych sił. Już miała się poddać, ale… Nie! Staranowała człowieka z pistoletem i korzystając z tego, że właśnie brama jest otwarta i przyprowadzają kolejne dzikie konie przepchnęła się. W pewnym momencie mignęła jej przed twarzą jej przyjaciółka na uwięzi. Gdy brama się już zamykała Si ze zwinnością wydostała się z tego okropnego miejsca. I… Życie już nie miało sensu. Szwendała się po świecie, aż w końcu… Dołączyła do stada.
Właściciel: howrse.pl- Natka Jot
Płeć: Klacz
Wiek: 3 lata
Cechy charakteru: Głośna i cicha zarazem. Dosłownie. Cicha na zewnątrz wewnątrz wszystko krzyczy. Ciągle. Momentami nieśmiała. Gdy pozna kogoś nowego nie odzywa się, co jest spowodowane właśnie nieśmiałością i dużą niechęcią do poznawania nowych twarzy. Wredna, bardzo wredna. Jak się już do Ciebie odezwie to nie licz na uprzejme „dzień dobry” lub „cześć”. Zamknięta w sobie. Nigdy nie wyzna swoich uczuć komukolwiek. Będzie to w sobie dusiła, aż wszystko wybuchnie. Dla wielu osób wydaje się spokojna. Ale to są pozory. Chciałaby w końcu móc się wyżyć. Ona po prostu nie chce ona pokazywać, że jest w tym momencie psychicznie słaba. Tajemnicza. Tak bardzo tajemnicza i nieufna. Nie wiadomo nawet czy powie Ci jak ma na imię. Szczera, aż do bólu. W swoim życiu skłamała tylko raz. W słusznej sprawie. Introwertyczka, jakich mało. Obecności jakiegoś konia w zasięgu kilometra już wprawia ją w frustrację. Potrafi bardzo dobrze kłamać. Czy to zaleta? Jeśli tak to, chociaż ta jedna. Ta klacz ma mało zalet. Gdy ktoś ją bliżej pozna (takich koni jest zaledwie garstka) to staje się przyjacielska i zabawna. Chociaż aktualnie zabawna nie mogłaby być. Cóż, kiedyś zawsze była przyjacielska… Kocha naturę. Tylko uspokajający szum drzew i piękny widok są w stanie ją trochę pocieszyć. Wytrzymała, niesamowicie szybka i zwinna, i w miarę silna.
Stanowisko: Wypatrująca
Żywioł: Psychika
Moce: Potrafi zmącić w głowie (poprzestawiać wspomnienia, usunąć jakieś itp.), potrafi odczytać myśli każdego, potrafi usunąć całą pamięć, potrafi zmienić relacje pomiędzy końmi, może sterować kimś (potem nie pamiętasz nic z przeciągu 24h i boli Cię głowa), może spojrzeć oczami kogoś na świat przez chwilę, (czyli zobaczyć, co czuje ta osoba, czy jest np. głodna itp.), potrafi porozumiewać się telepatycznie. Czuje, że jeszcze to nie wszystkie jej moce, ale reszty nie zna.
Partner: Zdołasz stopić lód, który jest w jej sercu?
Rodzina: matka; Leila, ojciec; Spartan
Historia: Urodziła się w malowniczej okolicy. Teren stada otaczały wysokie góry, i niższe pagórki, po drugiej stronie płynęła rzeka. Lasu, również tam nie brakowało. Jej ojciec był przywódcą stada tak jak matka. Jej życie było wymarzone, wydawało się, że nic, absolutnie nic nie może tego zepsuć. Ależ mylne pojęcie! Gdy Si miała prawie 3 lata (miesiąc przed jej urodzinami) na teren stada wtargnęli ludzie. Gdy Silen patrzyła na oczy koni, na, których jechali Ci ludzie wydawało się, że krzyczą „Uciekaj…”. Całe stado zaczęło uciekać. Ale nie ojciec Si. On postanowił, że nie pozwoli na to, żeby stadu, a przede wszystkim jego córce coś się stało. Ogier zaczął stawać dęba, wierzgać, aż w końcu uciekać w zupełnie inną stronę niż całe stado. Gdy Silen i jej matka to zobaczyły zawróciły. Niestety, nie wszyscy ludzie zaczęli gonić przywódcę. Czworo ludzi zostało na polanie. Gdy zobaczyli pędzące w ich stronę dwie klacze, przygotowali lassa. One nic się nie spodziewając wpadły w ich sidła. Podróż to siedziby ludzi była długa i męcząca. Z początku obie klacze próbowały uciec, wyrwać się, ale… Nic z tego. Jak się okazało Spartan też został złapany. Potem były próby ujarzmiania. Matka Si szybko się poddała. Natomiast ona i jej ojciec nie. W końcu… Zastrzelili przywódcę stada. Silen nie mogła nic zrobić, ale ciągle obwinia się o to, że mogła temu zapobiec. Si wiedziała, że teraz kolej na nią. Spojrzała na matkę. –Uciekaj, nie daj się!- krzyczała z całych sił. Już miała się poddać, ale… Nie! Staranowała człowieka z pistoletem i korzystając z tego, że właśnie brama jest otwarta i przyprowadzają kolejne dzikie konie przepchnęła się. W pewnym momencie mignęła jej przed twarzą jej przyjaciółka na uwięzi. Gdy brama się już zamykała Si ze zwinnością wydostała się z tego okropnego miejsca. I… Życie już nie miało sensu. Szwendała się po świecie, aż w końcu… Dołączyła do stada.
Właściciel: howrse.pl- Natka Jot
Subskrybuj:
Posty (Atom)