środa, 26 marca 2014

Od Nevady

CD Mystic'a

-Więc zamierzasz brnąć w zaparte?-uśmiechnęłam się, choć być może bardziej przypominało to grymas.
-Ja nie brnę w zaparte.-zaprzeczył.-Tylko grzecznie pytam.
Pokiwałam głową i westchnęłam.
-No więc ja ci grzecznie odpowiem. Między mną, a Qeridem nigdy do niczego nie doszło i nie dojdzie. Jesteśmy tylko przyjaciółmi i tak pozostanie, zapewniam. Jest dla mnie bardziej starszym bratem i on też pewnie traktuje mnie jak młodszą siostrę. Mogę się z nim przyjaźnić, ale... żeby związać?-pokręciłam głową. -Nie jest w moim typie, poza tym on ma Rossę.

Mystic?

Od Qerida

CD historii Rossy

-Raczej nawet wątpię by coś ci się stało, ale spokojnie- uśmiechnąłem się delikatnie- Chodźmy
Ruszyliśmy zgodnie przed siebie. Jednak im dalej szliśmy tym bardziej las stawał się dziwny i jaśniejszy. W końcu zatrzymałem się. Teraz to już w ogóle zgłupiałem. Liście opadały w górę. Gałęzie wyrastały z podłoża, a woda ze strumyka płynęła w na dół i w górę. Jedyna co było tu ok, to to, że kamienie były miękkie.
-Wiesz gdzie jesteśmy?- usłyszałem Rossę za plecami
-Szczerze... nie. Szliśmy w tą samą stronę gdzie weszliśmy, ale widocznie albo wejście bawi się z nami w chowanego, albo ja nie znam kierunków świata- obejrzałem się za siebie
-Myślisz, że wrócimy?- spytała
-Żartujesz? Oczywiście, że tak, no przecież nie zostaniemy tu na wieki- odpowiedziałem i ruszyłem przed siebie w stronę zachodu.
Oczywiście jeśli byłt o zachód...

<Rossa?>

Od Mystic`a

CD historii Nevady

Zaśmiałem się cicho i odwróciłem głowę i wzrok.
-Sam nie wiem. Ostatnio nie ma jej w ogóle, nie widuję co było kiedyś częstością- odparłem
Kusiło mnie coś jeszcze jedno pytanie, które nie za bardzo miałem ochotę zadać. Jednak moja ciekawość była ogromna. W końcu musiałem jej to zadać.
-Tylko przyjaciel? Nikt więcej? Wydaje mi się, że on... no wiesz, coś do ciebie czuje- podniosłem brew i spojrzałem spowrotem na klacz.
Spuściła oczy, jednak po chwili je podniosła. Patrzyła na mnie z lekkim zdziwieniem i jeszcze jakoś, ale nie umiem określić jak.
-Zmieniłeś temat- odpowiedziała z przymusowym uśmiechem
-To ty zmieniasz temat, słonko- zażartowałem i spowortem odwróciłem oczy

<Nevada?>

Od Rossy


C.D Qerida.

Spojrzałam na niego.
- Jesteś... - zacięłam się.
Popatrzył na mnie.
- Hm? - spytał.
- Nie ważne. - mruknęłam.
Podszedł do mnie. Spuściłam głowę. On podniósł moją głową swoim pyskiem. Spojrzał w moje oczy.
- Rossa...-zaczął.
Popatrzyłam na niego nieśmiało.
- Tak?
- Chodźmy dalej.
Spojrzałam na niego niepewnie.
- A jeśli... - nie dokończyłam.
Spojrzał na mnie.
- Nic Ci się nue stanie. - powiedział.
Ruszył powoli do przodu. Po czym ja podeszłam do niego. Uśmiechnął się.
- Nie pożałujesz.- powiedział.
Spojrzałam na niego.
- Mam taką nadzieję. - wyszeptałam.
Patrzyłam na niego a on na mnie.

(Qerido?)

Od Oranii

CD Lany del Rey

-Jak dojdziemy, to ci powiem.-uśmiechnęłam się.
-Dzięki za wyczerpującą odpowiedź...-mruknęła posępnie.
Pokręciłam głową.
-Słaba kondycja?-uśmiechnęłam się zadziornie.-Już nóżki bolą?
Popatrzyła na mnie, jakbym zdzieliła ją po pysku.
-Oj żartuję, żartuję!-zaśmiałam się szybko.

Lana?

Od Nevady

CD Mystic'a

Uśmiechnęłam się lekko. A więc jednak miałam rację... No cóż, odpowiem zgodnie z prawdą.
-Qerido to tylko mój znajomy, właściwie przyjaciel. Nikt więcej.-wyjaśniłam spokojnie. -A Aleks... Aleksa tak naprawdę nie mogę nazwać nawet kolegą. W zasadzie ani on nie wie nic o mnie, ani ja o nim. Byliśmy tylko raz jeden jedyny na spacerze i na tym się skończyło.
W zamyśleniu pokiwał głową.
-Więc skoro ty tak wypytujesz o moich znajomych, to ja też zapytam o twoich. Coś za coś.-uśmiechnęłam się zadziornie.
Westchnął, patrząc na mnie zmęczonym wzrokiem, jednak nadal się uśmiechał.
-No wal.-poprosił.
Skinęłam głową.
-No więc widziałam cię z taką jedną siwą klaczą... W zasadzie, to niejeden raz. Zdaje się, że ma na imię Sahara, albo Szebra, nie wiem... No więc w każdym bądź razie jak to z wami jest?

Mystic?

Od Cienistogrzywego

C.D. Souffle

- Spisałeś się młodzieńcze. Wytrzymałeś w ciszy i pracowałeś w pocie czoła - pochwaliłem go z uśmiechem.
Odwróciłem się i ruszyłem z powrotem pod drzewo. Skinąłem jeszcze na źrebaka, by nie poczuł się odrzucony, czy porzucony. Na powrót ułożyłem się pod wielkim drzewem. Słońce delikatnie skłoniło się ku zachodowi. Wpatrywałem się chwilę w n, a Souffle był najwyraźniej zakłopotany.
- To usłyszę teraz dalszy ciąg? - zapytał po krótkim wahaniu.
- Mamy jeszcze czas - zadedykowałem i opuściłem spojrzenie na niego - Musisz się wiele nauczyć - dodałem po chwili, a klamka zapadła - Choć masz wielki potencjał. Sam nie wiesz jaką mocą dysponujesz.
Moja odpowiedź wyraźnie go zdziwiła. Uśmiechnąłem się na widok jego miny. Westchnąłem głęboko i raz jeszcze przelotnie spojrzałem na słońce.
- Historie naturalnie usłyszysz. Jednak mam dla ciebie propozycje. Szkoda zmarnować taki potencjał magiczny. Serce masz czyste jak łza. Nadajesz się. Pytanie tylko..... Czy chcesz się tego podjąć. To nie zawsze sprzyja zawieraniu przyjaźni i miłości. Wielu próbuje wykorzystać to dla siebie, ale zdaje mi się, że ty podołałbyś temu bez problemu i do tego w każdym..... - zawahałem się, nie chciałem powiedzieć za wiele - dniu - zadecydowałem - zawierałbyś nowe, wieczne przyjaźnie.
Wziąłem głęboki oddech, ale spojrzeniem nakazałem mu jeszcze czekać. Dłuższe mowy wymagały ode mnie skupienia, zwłaszcza jeśli nie miałem powiedzieć za dużo.
- Nie śpiesz się z odpowiedzią. Najpierw posłuchaj jeszcze fragmentu historii......
Tak się jednak nie stało. Passat chronił jednorożca bardzo długo, ale świat najwyraźniej nie lubił magii. Pewnego dnia jednorożec zachowywał się bardzo podejrzanie. Chodził nerwowo w kółko i myślał.
- Panie? - zaczął ogier.
- Dziś umrę - jednorożec wbił w niego swój wzrok, który był niczym tysiące lat istnienia magii.
- Nie Panie. Nie pozwolę na to - Passat był wciąż bardzo ograniczony.
- Milcz - nakazał jednorożec - Magia nie zginie wraz ze mną. Przekażę się jej część, maleńką, bo cała by cię rozsadziła od środka. Wciąż jesteś głupim podrostkiem. Resztę rozsiejemy w Mysterious Valley....
- To jednorożce nie były łagodne i nie umiejące się unosić? Nie były najdelikatniejszymi stworzeniami na świecie? - Souffle wytrzeszczył na mnie oczy.
- Ależ skąd. Gdyby tak było to jednorożec nie ostałby się jako ostatni. Gdyby tak było, wyginęłyby pierwsze.
Była to dolina rozleglejsza niż dziś. Dookoła zewsząd góry. I wiele zwyczajnych miejsc. Z upływem lat miała się ona skurczyć do obecnych rozmiarów, lecz wtedy nikt o tym nie wiedział. Nikt prócz jednorożca ostatniej wyroczni przeszłości, przyszłości i teraźniejszości. Zeszli więc do doliny i tam jednorożec przekazał Passatowi i tak za dużą jak dla niego część magi. Reszta rozpierzchła się po dolinie, a jednorożec padł martwy. Passat został sam ze swoją mocą. Bawił się nią i nie zważał na zmiany zachodzące w dolinie. Nie wiedział biedak, że bez kontroli zajdą nieodwracalne zmiany i to bardzo niebezpieczne. Tak też się stało. Magia zaczęła ciemnieć w zakątkach Mysterious Valley. A jedyny opiekun tego miejsca bawił się swoimi nowymi mocami. Po dolinie pałętało się wiele nie magicznych stworzeń. Więc Mysterious Valley okryło się krwawą opinią. Wszyscy strzegli się tej doliny jak ognia, a on się bawił.
Odchrząknąłem i spojrzałem na ciemniejące niebo. Źrebak zdawał się tego nie zauważyć. Zrobiło mi się ciepło na sercu. dawno nikt nie był tak ciekaw moich historii jak on. Zresztą dawno nikt mnie nie odwiedził. Alfy i Bety przychodziły czasem, ale to tylko dla pozoru. Przez obowiązki. Poinformować mnie o początku i końcu wojny.
- Zrobiło się późno - rzekłem i podniosłem się - Słońce pieści już horyzont. Idź do tych co się o ciebie roszczą i przemyśl moją propozycję. Jutro wróć tutaj. Będę czekał.
Wypowiedziawszy swoje odwróciłem się i ruszyłem kilka kroków do przodu. On tam nadal stał. Spojrzałem na niego pytająco.
- Ale nikt na mnie nie czeka - wymamrotał - Jestem sam.
Przybrałem srogą minę i spiorunowałem go wzrokiem.
- Nie mów takich kłamstw. Panie Tamiza bardzo by się obruszyła, gdyby to usłyszała. Ona na ciebie czeka. Idź i wróć jutro.
Tym razem już się nie zatrzymywałem tylko ruszyłem ku zachodowi.

Souffle? Tak więc bardzo się cieszę :D Nic milszego nie mogłam usłyszeć C: