CD Tajgi
-Oczywiście, że się cieszę-jak na przekór uśmiechnąłem się smutno-Tylko
też bardzo się boję. Nie wiem, czy to był zbieg okoliczności. Przecież
my-ja, Mocca i Nowel-też przecież odeszliśmy od naszych rodziców. To też
nic nie znaczy?
-Być może będziemy musieli pozwolić wyfrunąć z gniazda dzieciom. Nie
będziemy zawsze mogli ich kontrolować-przygryzła wargę. Na sekundę moje
usta wygięły się w uśmiechu, jednak po chwili znów popatrzyłem na swoje
kopyta.
-To będzie ciężkie-westchnąłem.
-Nie zawsze będzie pięknie, ładnie i łatwo-powiedziała rozsądnie.
-Jesteś najlepszą osobą, jaką znam-pokręciłem głową z uśmiechem.
-No, no, co mnie tak chwalisz?-zapytała zalotnie.
-Bo cię kocham-powiedziałem poważnie, po czym dodałem wesoło-I widzę, że
powinienem robić to częściej, bo nie jesteś do tego przyzwyczajona.
Tajga?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz