CD historii Nevady
Patrzyłem zszokowany na Nevadę. Byłem przyzwyczajony do nagłych zwrotów akcji, szczególnie gdy chodzi o miłość i tego typu rzeczy. Przemierzałem wzrokiem sylwetkę klaczy i od razu przechodziłem na Qerida. Nie dziwię się Nevadzie. Silny, dobrze zbudowany ogier. A i zapewne charakter musiał mieć dość fajny.
-To wszystko co mówiłaś... Że go nie kochasz...- próbowałem ułożyć zdanie, lecz potem zrezygnowałem i westchnąłem głęboko- Rozumiem- powiedziałem ze spuszczoną głową- Kochasz go, ja to szanuję.
Widziałem w jej oczach łzy. Była cała roztrzęsiona. Nawet Qerido był lekko zakłopotany. Nie mówiąc już o mnie. Myślałem, że... może rzeczywiście nie jestem stworzony do miłości?
-Nevada... Ja chcę twojego szczęścia. Bądź szczęśliwa, ja sobie poradzę, nie pierwszy raz to przeżywam. A ty... ty masz o nią dbać, bo po ciebie przyjdę, znajdę cię, a jak zobaczę, że płaczę to sobie pogadamy- uśmiechnąłem się do Qerida.
-Jasne stary- odpowiedział bardziej luźno- Będę się starał jak najmocniej.
Podszedłem do Nevady i przytuliłem ją.
-Nie płacz...- szepnąłem i odsunąłem się.
Posłała mi lekki uśmiech i wtuliła się w szyję Qerida.
<Nevada? Qerido?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz