CD Yamaray'a
Miałam złe przeczucia. Bardzo złe.
-Uspokój się, przecież nic ci tu nie grozi...-rzuciła do mnie Lana, obojętnym tonem.
-Nie boję się o siebie.-warknęłam.
Zamilkła. Zgadywałam, że musiała popatrzeć na mnie z lekkim niedowierzaniem. No tak, przecież nieczęsto zdarza się, żeby ktoś mojego pokroju podniósł głos choć o pół tonu... A jednak. Nie potrafiłam stłumić w sobie emocji, które mną targały. Musiałam coś zrobić. Zacisnęłam zęby i ruszyłam w stronę wyjścia.
-Co ty wyprawiasz?!-zawołała za mną obrończyni.
Parsknęłam.
-To, co powinnam, zrobić już dawno...
Yamaray?
- Dobra, chodź! - powiedziałem do niego, robiąc pętlę wokół jego szyi za pomocą dzikiego pnącza a następnie lekko szarpiąc go w moim kierunku.
OdpowiedzUsuń- Zostaw mnie! Nic nie widzę! W ogóle kim ty jesteś! - krzyknął zdenerwowany, stawiając dęba i próbując się wyrwać. Nie chciałem tego robić, ale uderzyłem go z pnącza i sprowadziłem na ziemię. Siłą prowadziłem go do mojej jaskini w duszy prosząc o to, bym nikogo z mojego stada nie spotkał. Zajęty panowaniem nad zezłoszczonym ogierem, wpadłem na kogoś.
- Przepraszam. - odparła cicho. Rozpoznałem ten głos, natychmiastowo się odwróciłem.
- Nemezis?! - krzyknąłem zaskoczony. Co ona sobie pomyśli? Jakiś oby koń znęca się nad Yamaray'em. To wpadłem... - Wszystko Ci wytłumaczę! - krzyknąłem natychmiastowo.
Nemezis?