CD Tamizy
- To chyba nie mamy wyboru - uśmiechnąłem się słabo.
Dęblin odpowiedział tym samym uśmiechem.
- Chyba nie - rzekł i odwrócił się, by ruszyć na "obchód".
Odwróciłem się do mojej ukochanej i skinąłem na wyjście. Po chwili byliśmy na zewnątrz. Słońce świeciło wysoko i grzało przyjemnie, co zupełnie nie pasowało do nastoju wojny.
- Tylko obiecaj, że nic ci się nie stanie - pocałowałem ją i westchnąłem ciężko - Ta wojna mnie przybiła.
- Będzie dobrze - szturchnęła mnie - Nie zamartwiaj się.
- Gdyby to było takie proste. O siebie sie nie martwię. Tylko o ciebie.
W okolicy panowała przerażająca cisza. Jednak była tylko obłudą. Walki toczyły się dalej, a tu panował fałszywy spokój.
Tamiza?
- To chyba nie mamy wyboru - uśmiechnąłem się słabo.
Dęblin odpowiedział tym samym uśmiechem.
- Chyba nie - rzekł i odwrócił się, by ruszyć na "obchód".
Odwróciłem się do mojej ukochanej i skinąłem na wyjście. Po chwili byliśmy na zewnątrz. Słońce świeciło wysoko i grzało przyjemnie, co zupełnie nie pasowało do nastoju wojny.
- Tylko obiecaj, że nic ci się nie stanie - pocałowałem ją i westchnąłem ciężko - Ta wojna mnie przybiła.
- Będzie dobrze - szturchnęła mnie - Nie zamartwiaj się.
- Gdyby to było takie proste. O siebie sie nie martwię. Tylko o ciebie.
W okolicy panowała przerażająca cisza. Jednak była tylko obłudą. Walki toczyły się dalej, a tu panował fałszywy spokój.
Tamiza?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz