CD Arsena
Dęblin dołączył do mnie i wyglądało, że nie będzie tak źle. W każdym razie lepiej niż gdy byłem sam. Gorączkowo myślałem jak to zakończyć, bo Arsen odchodził od zmysłów przy krwawiącej Szerbie. Biedaczka.
- Dęblin pomóż mu! Radziłem sobie, to i teraz sobie poradzę.
- Zwariowałeś?! - wydarł się w przerwie pomiędzy ciosami.
- Jakbyś nie wiedział - uśmiechnąłem się szaleńczo i zatopiłem zęby w uchu przeciwnika.
Chciał mi jakoś odparować, odpowiedzieć ciętą ripostą, ale odciąłem go od wrogów i stanąłem dęba, by mógł spokojnie podejść do Arsena. Oczy zaszły mi krwią. Nie miałem zamiaru dopuścić ich do przyjaciela, choćby za cenę życia. Niewiele jest osób za które warto ginąć. A Dęblin należy do tego małego grona. Widziałem jak się waha.
- Arsen! Dęblin ci pomoże! - teraz ja się wydarłem, odparowując ciosy i czując krew na ciele.
Arsen? Dęblin?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz