piątek, 7 marca 2014

Od Sharee

No i znowuż. Jakby na świcie nie było niczego innego. Chodziłam jak zwykle ponura po terenach. Widziałam wiele koni, które gadały tylko i wyłącznie o tej wojnie. Jakby była pępkiem świata.
Nie widziałam już w tym sensu. Chociaż, dobrze się rozerwać. Jeszcze nie zielona trawa wyrastała z ziemi. Wkrótce wogule zniknęła, ponieważ był to początki terenów Alei Niebios. Odbijające drzewa tworzyły na piachu ścieżkę. Mimo tego nie poszłam wzdłuż. Skierowałam się w stronę swojej jaskini.

Ciemność aż wlewała się do środka. Kości zwierząt dookoła świadczyły, że nie dawno żyły tu dzikie zwierzęta. Teraz ich nie ma. Już ich nie ma. Do środka weszła tajemnicza postać.
-Jeśli przyszedłeś tu nie potrzebnie to natychmiastowo wyjdź- burknęłam.
-To ja- odpowiedziała świstem- Przyniosłem to co kazałaś/
Spojrzałam w bok i uśmiechnęłam się tajemniczo.
-Połóż obok i możesz iść- podeszłam bliżej
-A co z obietnicą?- spytał
Zmarszczyłam czoło.
-To nie była obietnica, durniu!- krzyknęłam- Zresztą zmarłe dusze, w szczególności takie jak ty nie zasługują na to- warknęłam.
Zjawa bardzo dobrze wiedziała, że ze mną nie warto zadzierać. Pokłoniła się lekko i rozmyła w ciemnościach. Sięgnęłam po leżące rzeczy. Przejrzałam czy czasem niczego mi nie braknie i odłożyłam w bezpieczne miejsce, wychodząc z jaskini. Wtem ktoś do mnie podbiegł.
-Jest zebranie w sprawie wojny. Przyjdziesz?- usłyszałam obok
Niby czemu miałabym przyjść? Podaj stosowny powód- odwróciłam się w jego stronę.
-Dęblin prosił by przyszli wszyscy- odpowiedział koń
Ojejku... Jaka szkoda, że nie przyjdę- odparłam z sarkazmem.
Koń nie odpowiedział tylko stał jak słup soli w jednym miejscu.
-Co tak stoisz?- spytałam zniecierpliwiona- Przyjdę, ale się spóźnię- odpowiedziałam i ruszyłam w swoją stronę.

CDN

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz