piątek, 7 marca 2014

Od Dęblina

Radość mieszała się we mnie z rozdzierającym smutkiem. Mój syn żyje, jest tutaj ze mną cały i zdrowy! A jednak nie potrafiłem się z tego cieszyć... Czułem palący wstyd i wyrzuty sumienia. Dlaczego przez te całe 2 lata nie pofatygowałem się, żeby go szukać?? Dlaczego posłuchałem Vita i nie zawróciłem, by wyrwać go ze szponów Czarnych?? Teraz to się na mnie mści i nic nie będzie w stanie mu tego wynagrodzić... Tak bardzo żałuję. Te słowa "Nie chcę mieć z tobą nic wspólnego. Nigdy więcej." wypowiedziane z jego ust raniły bardziej, niż chłosta czy cokolwiek innego.
Patrzyłem za oddalającym się synem. Teraz zdawało mi się, że jesteśmy całkowicie obcymi dla siebie osobami i to było nasze pierwsze spotkanie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz