CD Dęblina
Większość drogi szliśmy w ciszy. Miałem coraz gorsze przeczucia co do tej wojny, a do tego tak strasznie bałem się o Sandy, moją kochaną Sandy... Czy jest bezpieczna?? Kazałem jej nie wychodzić z jaskini, ale znając życie i tak pewnie się nie posłucha...
Moje rozmyślania przerwały wyraźne odgłosy walki gdzieś z niedaleka. To na pewno nie poltergeisty, nie jesteśmy jeszcze w lesie Peeves, a głosy dochodziły z pobliża...
Dęblin przystanął, nasłuchując. Poszedłem w jego ślady i również nadstawiłem uszu.
-To stamtąd!-zawołał, wskazując głową niewielki brzozowy zagajnik, znajdujący się niedaleko.
-Idziemy!-krzyknąłem, wbiegając w zarośla.
Dęblin?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz