czwartek, 6 marca 2014

Od Dęblina

CD Szebry

Nie wiedziałem co mamy z nimi zrobić, jednak konie uwolniły mnie od tej niepewności.
Ktoś z nich również miał żywioł powietrza i z łatwością pozbył się przeszkody oddzielającej ich od wolności. Tym razem to ja puściłem w ruch mój żywioł. Woda w jeziorze nagle zabulgotała, a ku brzegowi wysunęła się gigantyczna fala, która "porwała" przybyszy jak ogromna ręka i znikła razem z nimi pod powierzchnią wody. Na moment wszystko ustało, jezioro było tak gładkie jak zawsze, jednak wówczas tuż przy drugim brzegu wyłoniły się trzy głowy. Kaszlały i kierowały się ku lądowi. W końcu udało im się wyjść na brzeg. Chwilę leżeli, po czym wstali.
-I tak nie macie z nami szans! Już jesteście ścierwami!-krzyknął któryś, po czym cała trójka uciekła.
Westchnąłem.
-To nie będzie takie proste... Nie pokonamy ich ot tak.-mruknąłem.

Szebra?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz