CD Szebry
Galopowaliśmy po wilgotnym brzegu na drugi koniec jeziora. Z tego co widziałem, nikogo jeszcze nie było.
-Kiedy właściwie miało się zacząć to zebranie?-spytała w pewnym momencie Szebra.
-Kiedy Słońce znajdzie się w najwyższym punkcie nieba.- odparłem, zadzierając głowę do góry. -Jeszcze jest czas...-ledwo skończyłem mówić to zdanie, gdy ktoś wyskoczył zza pobliskich drzew. O włos uniknąłem zderzenia.
-Szbra, uważaj!-krzyknąłem, gdy jakaś klacz zaczaiła się od tyłu na moją towarzyszkę.
Były to konie z wrogiego stada. Chyba trzy.
Szebra?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz