CD Jack'a
Całą siłą woli powstrzymywałam się przed otwarciem oczu... Udawało mi się utrzymywać równowagę, a nawet iść bez problemu, dopóki nie podnosiłam powiek. Wówczas wszystko zaczynało się od początku.
-Jackie, gdzie jesteś?-zawołałam.
-Tutaj!-odpowiedział mi głos, znajdujący się dosyć blisko -Idź cały czas prosto, nie skręcaj, bo się pogubimy!
Zrobiłam, jak mi kazał. Szłam cały czas prosto, właściwie cudem nie wpadając na żadne drzewo. Po jakimś czasie poczułam pod kopytami zwykły, najzwyklejszy grunt i otworzyłam oczy.
-To miejsce na pewno nigdy nie zyska miana mojego ulubionego...-mruknął posępnie Jack.
Jackie?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz