sobota, 8 lutego 2014

Od Slayer'a


CD Oranii
Wysłuchiwałem aż do samego końca historii Oranii. Gdy skończyła, kiwnąłem głową i powiedziałem:
-Piękna historia... Chciałbym mieć taką samą.... - spuściłem wzrok, wpatrując się ponuro w ziemie
-Jak było z tobą? - spytała
Zacząłem nerwowo grzebać kopytem w ziemi. Ktoś się kiedyś musiał zapytać. Trzymałem w sobie historię długo, długo, nikomu jej nie mówiąc. Teraz muszę coś powiedzieć. Jednak czy dam radę rozkrwawić starą ranę? Nie... Nie mogę. Opowiem jej wszystko w skrócie. Nie będzie to ani kłamstwo, bo nie znoszę kłamać, ani bujna opowieść. W skrócie, a nie opis tego co przeżyłem. Tak będzie lepiej.
Przybrałem trochę obojętny wyraz pyska... Zacząłem opowiadać:
-Tak więc... Ja urodziłem się na wolności, ale jako roczny koń zostałem schwytany przez ludzi. Tam pobyłem sobie trochę aż postanowiłem zasmakować znowu wolności. Uciekłem i od tamtego czasu szukałem stada, Wkrótce dostałem się tutaj. - powiedziałem, pomijając te momenty które mnie tak bolały.
Starałem się uśmiechnąć do Oranii, aby nie pomyślała, że coś ukrywam. Jednak ona najwyraźniej coś wyczuła....
-Chodźmy stąd - rzuciłem szybko, by nie zdążyła nic powiedzieć. Po chwili jednak odezwała się:

Orania?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz