| CD Oranii
Wysłuchiwałem aż do samego końca historii Oranii. Gdy skończyła, kiwnąłem głową i powiedziałem:
-Piękna historia... Chciałbym mieć taką samą.... - spuściłem wzrok, wpatrując się ponuro w ziemie -Jak było z tobą? - spytała Zacząłem nerwowo grzebać kopytem w ziemi. Ktoś się kiedyś musiał zapytać. Trzymałem w sobie historię długo, długo, nikomu jej nie mówiąc. Teraz muszę coś powiedzieć. Jednak czy dam radę rozkrwawić starą ranę? Nie... Nie mogę. Opowiem jej wszystko w skrócie. Nie będzie to ani kłamstwo, bo nie znoszę kłamać, ani bujna opowieść. W skrócie, a nie opis tego co przeżyłem. Tak będzie lepiej. Przybrałem trochę obojętny wyraz pyska... Zacząłem opowiadać: -Tak więc... Ja urodziłem się na wolności, ale jako roczny koń zostałem schwytany przez ludzi. Tam pobyłem sobie trochę aż postanowiłem zasmakować znowu wolności. Uciekłem i od tamtego czasu szukałem stada, Wkrótce dostałem się tutaj. - powiedziałem, pomijając te momenty które mnie tak bolały. Starałem się uśmiechnąć do Oranii, aby nie pomyślała, że coś ukrywam. Jednak ona najwyraźniej coś wyczuła.... -Chodźmy stąd - rzuciłem szybko, by nie zdążyła nic powiedzieć. Po chwili jednak odezwała się: Orania? |
|
|---|---|
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz