CD Tamizy
- Warchlak? Raczej dumny knur!
Zaśmialiśmy się oboje. Rzeczywiście nasza sierść nie prezentowała się najlepiej. Cali ubłoceni, ale za to szczęśliwi.
- Dobra, dobra. To co dalej? - spytałem figlarnie.
- Co ma być alej? - uśmiechnęła się Tamiza, zarzucając grzywą w celu pozbycia się z niej błota.
- Nie wiem. Ciebie pytam słoneczko.
- Pff. Też mi wytłumaczenie - odparła radośnie.
- Jeszcze ci mało? - pokręciłem łbem nie przestając się śmiać.
Pokiwała ironicznie pyskiem, a ja zamyśliłem się na chwilę.
- No to idziemy, gdzie kopyta poniosą. Zobaczymy na co trafimy - zadecydowałem.
- Niech i tak będzie - trąciła mój pysk, a ja odgarnąłem jej grzywkę.
Tamiziu? Nie dramatyzuj. Nie jest źle. Ja przecież tez nie daję popisu ;p
- Warchlak? Raczej dumny knur!
Zaśmialiśmy się oboje. Rzeczywiście nasza sierść nie prezentowała się najlepiej. Cali ubłoceni, ale za to szczęśliwi.
- Dobra, dobra. To co dalej? - spytałem figlarnie.
- Co ma być alej? - uśmiechnęła się Tamiza, zarzucając grzywą w celu pozbycia się z niej błota.
- Nie wiem. Ciebie pytam słoneczko.
- Pff. Też mi wytłumaczenie - odparła radośnie.
- Jeszcze ci mało? - pokręciłem łbem nie przestając się śmiać.
Pokiwała ironicznie pyskiem, a ja zamyśliłem się na chwilę.
- No to idziemy, gdzie kopyta poniosą. Zobaczymy na co trafimy - zadecydowałem.
- Niech i tak będzie - trąciła mój pysk, a ja odgarnąłem jej grzywkę.
Tamiziu? Nie dramatyzuj. Nie jest źle. Ja przecież tez nie daję popisu ;p
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz