wtorek, 11 lutego 2014

Od Fiksa

Segregowałem właśnie zioła, sprawdzając, czego muszę dozbierać. W końcu leki dla chorych nie zrobią się same.
-A kuku!-usłyszałem za sobą wesoły głos i od razu się uśmiechnąłem.
-Nie strasz mnie-zażartowalem odwracając się w jej stronę.
Patrzyłana mnie z zaciekawieniem.
-Co tam robisz?-zajrzała mi przez ramię-Znowu?-westchnęła.
-Wybacz, kochanie, taka moja praca-musnąłem jej szyję i zacząłem delikatnie jeźdźić chrapami w górę i w dół.
-A mógłbyś ją na chwilę zostawić i zająć się mną?-zapytała.
-Przecież właśnie to robię-odpowiedzialem i uśmiechnąłem się. Nie wiem dlaczego los zdecydował, że taka wspaniała klacz miała pokochać właśnie mnie.

Orania?



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz