poniedziałek, 12 maja 2014

Od Midway


CD Oranii
 
Właśnie odkryłam coś dziwnego... Przez ułamek sekundy zobaczyłam jedną z myśli Oranii. Chodziło w niej, że klacz i tak pójdzie do Slayer'a i tak mu to wszystko powie i tak go ochrzani. Ale to nie jest wina mojego ojca. Ja się ich słucham, tylko czasami... Nie chcę żadnych zasad. Z zasadami życie jest nudne. Bardzo nudne. Trzeba szaleć, póki się tu jest, aby przy końcu życia powiedziało się 'Ach, jakie miałam piękne życie!'. Zawsze lubiłam robić na przekór.
-Jasne, że pójdę - rzuciłam z pewnością siebie - Ale nie obwiniaj tu mojego ojca. To wcale nie jego wina. Moi rodzice starają się jak mogą, to ich czasami się słucham. A tak w ogóle, chyba mam prawo do własnego zdania?
-Własnego zdania? Niby na jaki temat? - prychnęła, nie widząc logiki w tym co powiedziałam
-Mogę iść gdzie mi się podoba.. Znaczy ... - trochę się zaczęłam wahać - Nie wszędzie. Jednak nikt na mnie nie ma wpływu. Ja doskonale znam zasady, słyszałam o nich ale... W życiu lepiej jest szaleć, póki się jest młodym. Potem będzie się dorosłym, a to jest okropnie nudne - powiedziałam - Zasady... Nie rozumiem po co są. Znaczy wiem. Aby dorośli ich przestrzegali. Jednak nie jestem dorosła. Jeszcze nie muszę ich przestrzegać, co?


Orania? Midway to taka typowa zbuntowana nastolatka ;_;

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz