CD Souffle
-To co mówisz jest bardzo mądre-pokiwałam głową z uznaniem-Szczerze, to
myślałam, że powiesz coś w stylu 'Ja? Ogier? Co? Nie, przecież ja
niczego się nie boję.'- zaczęłam udawać męski głos. Brzmiało to dość
dziwacznie, więc oboje się roześmialiśmy.
-A pająki?-zapytał po chwili-Z tego co wiem, to każda klacz piszczy na
ich widok i ucieka gdzie pieprz rośnie, a ogier ma wtedy szansę się
wykazać i jest postrzegany jako prawdziwy bohater-uniósł dumnie
łeb-Zawsze mogę zostać twoim bohaterem.
-Nie w tym przypadku-uśmiechnęłam się i pokręciłam głową-Nie boję się
ich. Fauna to mój żywioł. Wszystko co pełza, chodzi, skacze, lata, czy
jak tam inaczej się porusza-nie boję się tego. To stworzenia takie jak
my, tylko popatrz-pokazałam łbem w stronę ścieżki. Przed nami zrobiło
się ciemno. Pająki przebiegły drogę i zniknęły w zaroślach. Niby była
noc, ale jednak już powoli zaczynało świtać. Spędziłam z nim tyle
czasu... To niewiarygodne, bo z nikim nie dogadywałam się tak dobrze.
-Lubię cię-przyznałam i nieśmiało na niego popatrzyłam. Zarumienił się lekko, na co zachichotałam.
-Ja cię też-odpowiedział poważnie.
Souffle?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz