CD Nemezis
Spokojnym
krokiem poszedłem do doliny, cały czas zastanawiając się o czym klacz
chciała mi powiedzieć. Nie mogłem przestać o tym myśleć! Wokół mnie
toczyła się bitwa, lecz dotarło to do mnie dopiero wtedy kiedy dostałem.
Upadłem na ziemię zakołkowany i nie myśląc użyłem zamiany serc. Po
chwili znalazłem się w ciele obcego konia, spojrzałem na swoje ciało i
zauważyłem dość sporą ranę na głowie.
- Chodź, muszę Cię opatrzyć. - powiedziałem do niego, koń tylko
pokiwał głową. Zrozumiałem, że prawdopodobnie mnie nie widzi. Nie
chciałbym stracić wzroku! Szybko pomogłem mu wstać i zaprowadziłem do
mojej groty, żeby się nim zająć.
- Zostań tutaj. - powiedziałem wychodząc.
- Czekaj! Gdzie ja jestem? - zapytał. - Nic nie widzę! - krzyknął zdenerwowany.
- O nic się nie martw, zostałeś poważnie uderzony.
- Co? Jak to? Nie przypominam sobie, żebym został uderzony.
- Zostań tu! - głupio mi było gadać do samego siebie, ale teraz
nie mogłem wrócić do swojego ciała. Skoro on mówi, że nic nie widzi skąd
miałbym wiedzieć, które zioła zrywam.
- Dobra. - odpowiedział niechętnie po czym się położył. A ja pobiegłem poszukać ziół.
<Nemezis? U mnie jak widzisz, dobrze. A u ciebie?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz