- To... Witaj w stadzie! - powiedziała Havana, alfa stada, do którego właśnie dołączyłam, jednak ja nie słyszałam jej już.
Biegłam do niego. Do ogiera, którego kocham ponad życie, który tak dzielnie o mnie walczył. Za którym tak straszliwie tęskniłam i bałam się o niego.
- Arsen! Arsen! Arsen! - krzyczałam jak opętana, nie mogąc się opanować ze szczęścia. W końcu dotarłam do niego. W ogóle się nie zmienił. Dalej wyglądał tak samo. Żył, istniał i nic mu się nie stało. - Arsen!
Ogier wyglądał na zdezorientowanego. No tak, jeżeli jakaś zupełnie obco wyglądająca klacz wołająca twoje imię, biegnie i patrzy na ciebie jakbyś był nieboskim stworzeniem, też byś się zdziwił
- Tak za tobą tęskniłam! - przytuliłam go, jednak natychmiast zostałam odepchnięta
- Eeee - zaciął się zupełnie zaskoczony - Czy... my się znamy?
Oczy mi rozbłysły gniewem
- Nie pamiętasz mnie?! Jak mogłeś mnie zapomnieć? Przecież mnie kochałeś! Wystarczyło, że jakaś głupia wojna nas rozdzieliła i przestałam dla ciebie istnieć?! - krzyknęłam
Cofnął się o krok do tyłu, już zupełnie nie wiedział co robić, ani co powiedzieć. Dopiero, gdy zaszlochała, a łzy po moich policzkach zaczęły spływać i kapać na ziemię, podszedł do mnie i podniósł mój pysk swoim.
- Arsen... naprawdę mnie nie pamiętasz? - wyszlochałam
Milczał przez chwilę, wpatrując się w moje oczy
- Sandy - bardziej stwierdził, niż spytał - To ty, prawda?
Kiwnęłam potakująco pyskiem, na który wypłynął szeroki uśmiech
- Pamiętasz mnie - przytuliłam go
- Zmieniłaś się... - odwzajemnił uśmiech
- Ale cię nadal kocham - odparłam szybciutko
(Arsen? Sandy taaaak tęskniła ^^)
Biegłam do niego. Do ogiera, którego kocham ponad życie, który tak dzielnie o mnie walczył. Za którym tak straszliwie tęskniłam i bałam się o niego.
- Arsen! Arsen! Arsen! - krzyczałam jak opętana, nie mogąc się opanować ze szczęścia. W końcu dotarłam do niego. W ogóle się nie zmienił. Dalej wyglądał tak samo. Żył, istniał i nic mu się nie stało. - Arsen!
Ogier wyglądał na zdezorientowanego. No tak, jeżeli jakaś zupełnie obco wyglądająca klacz wołająca twoje imię, biegnie i patrzy na ciebie jakbyś był nieboskim stworzeniem, też byś się zdziwił
- Tak za tobą tęskniłam! - przytuliłam go, jednak natychmiast zostałam odepchnięta
- Eeee - zaciął się zupełnie zaskoczony - Czy... my się znamy?
Oczy mi rozbłysły gniewem
- Nie pamiętasz mnie?! Jak mogłeś mnie zapomnieć? Przecież mnie kochałeś! Wystarczyło, że jakaś głupia wojna nas rozdzieliła i przestałam dla ciebie istnieć?! - krzyknęłam
Cofnął się o krok do tyłu, już zupełnie nie wiedział co robić, ani co powiedzieć. Dopiero, gdy zaszlochała, a łzy po moich policzkach zaczęły spływać i kapać na ziemię, podszedł do mnie i podniósł mój pysk swoim.
- Arsen... naprawdę mnie nie pamiętasz? - wyszlochałam
Milczał przez chwilę, wpatrując się w moje oczy
- Sandy - bardziej stwierdził, niż spytał - To ty, prawda?
Kiwnęłam potakująco pyskiem, na który wypłynął szeroki uśmiech
- Pamiętasz mnie - przytuliłam go
- Zmieniłaś się... - odwzajemnił uśmiech
- Ale cię nadal kocham - odparłam szybciutko
(Arsen? Sandy taaaak tęskniła ^^)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz