niedziela, 9 lutego 2014

Od Qerida

CD historii Nevady

Spojrzałem i promiennie uśmiechnąłem się w stronę klaczy. Nie wiedziałem tak naprawdę o co chodzi, lecz nie lubiłem wtrącać się w czyjeś sprawy.
-To jak? Ruszymy w końcu z miejsca czy wolisz stać i wpatrywać się jak sroka w gnat? Chodź, odprężysz się... i ja też. Albo do głowy przyjdzie kolejny dziwny i ,,genialny" pomysł- puściłem jej oczko.
Klacz uśmiechnęła się delikatnie, jakby była nadal niepewna. Pewnie tak było...
-To masz ten ,,genialny" pomysł?- spytała
-Czekaj... nnie. Albo? Nie.... Chwila... Nie, nie wyjdzie- namyślałem się, słysząc chichot Nev.
-Wysłów się- zaśmiała się lekko.
-No dobra... Ale bierzesz pełną odpowiedzialność na siebie- uśmiechnąłem się.
-Yy... Chyba jednak nie. Nie jestem pewna. A mieć obok siebie ciebie to ryzyko.
-Uwielbiam ryzyko- zbliżyłem się do niej.
-Ale ty masz całą odpowiedzialność- przekręciła lekko głowę
-A w las z odpowiedzialnością- odparłem głośno i zaśmiałem.
<Nevada?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz