CD Pride
-W sumie, w mojej historii nie ma nic złego. Mogę Ci ją opowiedzieć. O
ile nikomu nie powiesz. Nie ma tam nic złego, ale ja wolę mieć pewność,
że nikt prócz nami się o niej nie dowie. Nie wygadasz? - spytałam
uśmiechając się lekko
-Słowo. - odparła Pride z powagą
-A więc tak... Urodziłam się u ludzi. Niektórzy mówią, że u ludzi jest
taka ''niewola''. Mi niewola zaś kojarzy się z więzieniem, gdzie trafia
taki margines społeczny u ludzi. Ale mi nie było tak źle bym do tego
porównywała mieszkanie tam. Wcale a wcale! Tam spotkałam mojego
przyjaciela... Największego przyjaciela.... Poznałam go gdy miałam rok a
on trzynaście lat. To był właśnie chłopiec, o długich jasnych włosach i
dużych, niebieskich oczach. To w sumie jedyny człowiek któremu ufałam
bezgranicznie. On mnie rozumiał.... Czasem rozmawiał ze mną naszą końską
mową. Oprócz tego miałam końskich przyjaciół, ale oni nie rozumieli jak
to lubić człowieka. Początkowo, nie chciałam wcale aby ludzie na mnie
jeździli. Buntowałam się, wierciłam i w te i w te i nic. Nie odpuszczali
mi. Dopiero gdy zaczął im pomagać Maciek, ten chłopak, przestałam się
opierać. Zaczęłam współpracować z ludźmi, słuchać się ich a oni zaś
nauczyli mnie skoków. Wygrywałam różne tam konkursy.
Aż w końcu zaczęły mi one iść z trudem. Przestałam stawać na podium.
Ludziom to się nie podobało. Stałam się bezużyteczna dla nich. Pewnego
dnia usłyszałam jak mój właściciel rozmawiał z jakimś dziwnym typem:
''Kiedyś była taka dobra, teraz coś się z nią podziało.... Nie ma
takiego rewelacyjnego rodowodu, by szukać dla niej ogiera, nie sądzę by
coś z jej źrebaków wynikło. A za to ona sama skakać już nie umie. -
powiedział mój pan''
''Rzeź... Rzeź. Tylko ją na rzeź. Takie śmiecie to tylko na mięso. - burknął ten gruby typ''
Na mięso?!?! Dotąd pamiętam jak się wtedy przestraszyłam i wkurzyłam.
Wieczorem, gdy zawsze zaganiali konie do stajni nie dawałam się złapać.
Brykałam, skakałam, stawałam dęba. W końcu mnie złapali. Tamtej nocy nie
mogłam zasnąć. Wszyscy spali, ja jedyna myślałam co dalej będzie.
Usłyszałam trzask otwieranych drzwi. Jakaś postać w ciemności się
ukazała. Człowiek. Wysoki, nastolatek o jasnych włosach. Maciek!
Uciszył mnie, abym nie zaczęła rżeć na całą stajnię. Przypiął uwiąz do
kantara, wyprowadził mnie i z boksu i ze stajni. Za stajnią wsiadł na
mnie i pogalopowaliśmy przed siebie. W pewnym momencie zatrzymał mnie i
zsiadł. Poklepał mnie po szyi i powiedział abym pobiegła. Spojrzałam na
niego ostatni raz i ruszyłam cwałem przed siebie. Wkrótce znalazłam to
stado i dołączyłam - opowiedziałam całą, calutką historię.
Pride?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz