CD Oranii
-Ne jestem zły-odpowiedziałem spokojnie-Kiedyś też już o tym myślałem.
Widać nie byliśmy sobie przeznaczeni. Ale nie mam ci tego za złe. Wiem,
że cię zaniedbywałem i chcę cię za to przeprosić.
-Naprawdę?-zapytała, chyba mi nie dowierzając.
-Tak. Naprawdę. Przepraszam, Oranio. Więcej nie spotkasz mnie na swojej drodze.
-Fiks, nie powiedziałam, że nie chcę cię znać-powiedziała trochę podirytowana.
-Wiem-odpowiedziałem spokojnie zbierając swoje rzeczy-Dalej chciałbym
być przy tobie, nawet jako przyjaciel, ale... Podjąłem pewną decyzję.
Nie wiem, czy robię słusznie. Ale obstaję przy niej.
-O czym ty mówisz?-zdziwiła się.
-Odchodzę ze stada, Oranio. To koniec. Już więcej mnie nie zobaczysz. Żegnaj.
To mówiąc wyszedłem w mroźny dzień i pogalopowałem do granicy stada. Obróciłem się jeszcze ostatni raz...
-Widać nie byłaś mi pisana, Oranio. Najwyraźniej tak samo jak to miejsce.
Obróciłem się i, choć żal niemiłosiernie ściskał mi serce- ruszyłem. Ruszyłem po wolność. Po nowe...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz