Szłam, a właściwie snułam się od jednego terenu do drugiego. Byłam mocno rozkojarzona, a oczy miałam zapuchnięte od łez. Tułałam się niemal nieprzytomna, nie mogąc odepchnąć od siebie myśli, krążących mi po głowie jak rój rozwścieczonych pszczół. Sorrel... Co się z nim dzieje? Czy on jeszcze żyje? A może... może ma już inna partnerkę? Nie... Na pewno nie. Wtem usłyszałam czyjeś kroki. Bez entuzjazmu spojrzałam w stronę, z której dochodziły i zamarłam. Naprzeciw mnie szli Sorrel i Mocca. Krzyknęłam i niemal natychmiast rzuciłam się do biegu. W pewnym momencie zdałam sobie sprawę z tego, że z moim ukochanym jest coś nie tak... Był przygnębiony i okropnie schudł. Mocca wyglądała nieco lepiej, ale z nią też nie wszystko było w porządku.
-Sorrel!-wrzasnęłam.
Ogier podniósł głowę i uśmiechnął się promiennie.
-Tajga!
Po chwili wpadliśmy sobie "w ramiona".
-Sorrel, gdzie byłeś? Co się stało?-spytałam, odrywając się od niego.
Odwrócił głowę i zacisnął powieki.
-Nowel nie żyje.-odpowiedziała zamiast niego Mocca.
Sorrel?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz