-Jack?- spytałam, próbując
odkrywać oczy.
-Nie- odpowiedziała postać.
-Dęblin...
-Sto procent pewności?
-Nawet dwieście-
zachichotałam.
Odkrył mi oczy i stanął
obok mnie, uśmiechając się promiennie. Spojrzałąm na jego
uśmiechniętą twarz i błyszczące oczy.
-Wiedziałam, że to ty-
stwierdziłam, odwracając głowę w kierunku jeziora.
-Tak, akurat...
-Tak, chcesz się ze mną
droczyć?- zaśmiałam się
Dęblin zaśmiał się
cicho. Teraz przyjżałam się jego sylwetce. Ogier był muskularnie
zbudowany, o długich, mocnych nogach i sylwetce w kształecie
,,prostokąta”. Był wyższy ode mnie, mój czubek głowy sięgał
mu do chrap. Jednak to nie przeszkadzało.
-Przejdziemy się- spytałam
ochoczo.
Ogier spojrzał na mnie i
przytaknął, znowusz się uśmiechając. Odwróciłam głowę tak,
że moja grzywa udeżyła Dęblina w twarz.
-Przepraszam Dęblinku-
zachichotałam.
-Widzę, że ktoś tu sobie
grabi- powiedział, uśmiechając się coraz szerzej.
-Grabić to sobie możesz u
mnie- odpowiedziałam żartobliwie.
-Za dużo energii-
stwierdził.
-Na to jest rozwiązanie...
Galop nad...
-Nad Rajską Plażę-
przerwał mi ogier.
-Ładnie to tak przerywać
klaczy?- podniosłam lewą brew ku górze i uśmiechnęłam się
złośliwie.
-I tak byś nie miała
pomysłu- odrzekł, spoglądając na mnie.
-Skąd wiesz? Może akurat
bym miała...- powiedziałam przekręcając głowę.
-To galop nadal aktualny?-
spytał, opierając się o drzewo.
-Jak nie jak tak. No chyba,
że się boisz przegrać z klaczą?- na mojej twarzy zaistniał
łobuzerski uśmiech.
-A to mają być wyścigi?
No więc, dozobaczenia na mecie- zachichotał.
Uśmiechnęłam się i
pogalopowałam w stronę plaży, w kierunku wiejącej bryzy i
morskiego powietrza, w kierunku wiejącego wiatru, który miło
szarpał moją grzywę i muskał lekko i delikatnie sierść.
<Dęblin?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz