piątek, 7 marca 2014

Od Sorrela

CD Tajgi

Ciepło jego ciała rozchodziło się po całym moim organizmie.
-Sorrel-ciepły tembr jego głosu wypełnił moje uszy.
Czułem się, jakbym to ja przeżył ten ciężki wypadek. Jakby to mnie uratowano życie. Bo w sumie poniekąd tak było.
-Jak?-zapytałem przez łzy. Dwa płaczące ogiery. Nieczęsty widok.
-Dzięki Kyi-wskazał łbem na siwą klacz, o której zapomniałem-Jest szamanką, ale bardzo dobrze leczy. Psychicznie też. To dzięki niej mogłem cie znów spotkać-popatrzył na mnie szklistymi oczami. Kryła się w nich tęsknota i braterska miłość.
-Czy ty i Kyi...?-zapytałem, ale klacz mi przerwała.
-Nie-miała stalowy, ale całkiem przyjemny głos-Przyjaciele. A ty?-wskazała łbem na Tajgę.
-A... Emm...-oprzytomniałem nagle-Tak.
-No przecież ci o nich mówiłem-uśmiechnął się do niej, a ona odpowiedziała sztucznie. Nie zrobiła na mnie dobrego wrażenia.
-A Mocca?-zapytał.
-Mocca!-wykrzyknąłem-Ona nie wie, że żyjesz?-pokręcił głową.
Ona nie wie. Ona nic nie wie...
Podszedłem do Tajgi i poprosiłem ją, żeby zabrała ich do naszej jaskini.
-I powiedz im przy okazji o wojnie-dodałem i ruszyłem szybkim cwałem.
-A ty dokąd, braciszku?!-zawołał za mną Nowel.
-Po niespodziankę!-odkrzyknąłem.

Tajga?



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz