czwartek, 20 marca 2014

Od Mocci

CD Vito de Rain

-Możesz zostać-uśmiechnęłam się blado.
Zaczęłam myśleć o Pagasto. Już raz to przeżywałam. To nic trudnego. Trzeba tylko myśleć o przyjemnych rzeczach. Więc zaczęłam rozmyślać o poznaniu Vita, o jego odnalezieniu, o wyznaniu miłości... Wszystkie moje wspomnienia wiązały się z Vito. Po chwili usłyszałam cichutkie rżenie. Zmrużonymi oczami dostrzegłam małe źrebiątko, które od razu próbowało wstać. Upadało raz po raz. Po chwili jednak stało już, może nie całkiem pewnie, na chwiejących się nóżkach. I wtedy obok dostrzegłam ciemny kształt. Prostował nóżki, aby po chwili podnieść się i upaść. Parsknęło nerwowo.
-Parka-uśmiechnął się Vito, patrząc na źrebaki z miłością.
-Jak je nazwiemy?
-Synka chciałem nazwać Castiel.
-A ja córkę Coelsho. Może być, kochanie?
-Pięknie-uśmiechnął się i pocałował mnie w czoło-Wiesz, faktycznie miałaś rację. Wydaje mi się, że będę umiał się nimi zaopiekować. Małe podeszły do mnie. Coelsho mlasnęła.
-Chyba są głodne-oznajmiłam i uśmiechnęłam się odgarniając klaczy grzywkę z czoła.

Vito?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz