CD Oranii
-Sądzę, że to dobry pomysł - odparłem, udając przez chwilę bardzo poważną osobę.
Długo jednak nie potrafiłem się nie śmiać, więc po chwili, widząc uśmiech Oranii śmiałem się znowu, sam dobrze nie wiem z czego.
-No to ruszamy? - rzuciłem, niecierpliwie czekając co mi odpowie
-Ruszamy! - prychnęła i ruszyliśmy kłusem.
Zacząłem się rozglądać. Wokół leżały resztki śniegu. Resztki! Skoro jest
zima, powinno go być tyle, żeby nie widać było nawet czubka nosa. A
tu... nadeszła odwilż. Gdy się obudziłem, padał deszcz, teraz zaś
przejaśniało się. Słońce nieśmiało i niepewnie wyglądało spod kołderki
chmur. Rozśpiewały się już na dobre ptaki, koncertowały, śpiewając to
różne pieśni. Niektóre z nich były tak piękne, że aż się wzruszyłem.
Orania?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz