Cd opowiadania Vito de Rain
Uśmiechnął się w odpowiedzi.
- Trzy, dwa... - zaczęłam odliczać
- Ej... a gdzie biegniemy? - przerwał mi
- jeden... - nie zwracałam uwagi na jego pytanie
- A poza tym, ja się nie zgodziłem! - dodał jeszcze
- Start! - krzyknęłam zrywając się do biegu
Nie minęło nawet parę sekund, gdy usłyszałam za sobą krzyk protestu, Vita
- to nie fair! - krzyknął za mną, jednak usłyszałam, że rusza galopem
Zaśmiałam się tylko w odpowiedzi i przyspieszyłam
- Zaczekaj! - Vito znowu podjął próbę zatrzymania mnie
- Wyścig! - przypomniałam mu, nieco zwalniając - To jest wyścig!
Ponownie przyspieszyłam, tym razem już do cwału. Jak ja dawno nie
poczułam świadomie wiatru w grzywie, bijącego mnie w pysk, oplatającego
moje nogi i całe ciało, śnieg pomieszany z błotem rozpryskiwał się pod
moimi kopytami, a ja się śmiałam. Śmiałam jak nigdy. Mimo wszystko, mimo
wszytskich smutnych wydarzeń, które miały miejsce całkiem niedawno,
śmiałam się jak opętana i to szczerze.
(Vito? )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz